Reklama

Ekolodzy protestują, mieszkańcy mówią: wreszcie!

Mieszkańcy powiatu siedleckiego słyszeli, że z problemem bobrów „da się żyć”. Tymczasem kolejne zalane łąki, zniszczone rowy melioracyjne i rosnące straty sprawiły, że cierpliwość lokalnych rolników po prostu się skończyła. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na odstrzał dwudziestu bobrów, uznając, że dotychczasowe metody walki z problemem nie działają. Decyzja wywołała jednak protest części środowisk ekologicznych, które domagają się jej cofnięcia.

Rolnicy mają dość. „Nie da się tak normalnie pracować”

Dla mieszkańców terenów wiejskich problem nie jest już abstrakcyjną dyskusją o ochronie przyrody, ale codziennym zmaganiem z realnymi stratami. Bobrowe tamy blokują przepływ wody, powodując podtopienia pól i łąk, a uszkodzone rowy melioracyjne utrudniają pracę maszyn.

Jak podkreśla Stanisław Lipiński, dyrektor Zarządu Spółek Wodnych w Siedlcach, sytuacja momentami staje się wręcz niebezpieczna.

– Dochodzi do wypadków przy pracy przez dziury bobrowe. Ludzie się kaleczą, łamią ręce. Problem narasta z roku na rok – mówił w rozmowie z Radiem RDC.

Reklama

Skala zniszczeń jest ogromna. Tylko w 2025 roku rozebrano około 1200 bobrowych tam. W wielu miejscach zwierzęta odbudowywały je niemal natychmiast, co oznaczało kolejne zalania i następne koszty.

Mieszkańcy nie ukrywają frustracji. Wielu z nich uważa, że przez lata bardziej słuchano aktywistów niż ludzi, którzy na tych terenach pracują i żyją.

Ekolodzy protestują, ale mieszkańcy pytają: kto zapłaci za straty?

Przeciwko odstrzałowi protestuje Stowarzyszenie Nasz Bóbr. Organizacja twierdzi, że istnieją alternatywne rozwiązania, takie jak montowanie rur przelewowych w tamach, które mają kontrolować poziom wody bez eliminowania zwierząt.

Reklama

Problem w tym, że lokalne służby wodne przekonują, iż takie rozwiązania były już testowane i nie przyniosły oczekiwanych efektów.

– Próbowaliśmy różnych metod. To po prostu nie działa tak, jak przedstawiają to aktywiści – tłumaczył Lipiński.

Coraz więcej mieszkańców uważa też, że dyskusja wokół bobrów stała się oderwana od rzeczywistości. Gdy zalewane są pola, niszczona infrastruktura i pojawiają się kolejne koszty, ludzie oczekują konkretnych działań, a nie wieloletnich sporów.

Tym bardziej że odszkodowania liczone są już w milionach. W samym 2025 roku wypłacono ponad 1,1 mln zł rekompensat za szkody wyrządzone przez bobry w powiecie siedleckim.

Reklama

Decyzja zapadła. Odstrzał może ruszyć jesienią

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uznała, że dalsze ignorowanie problemu nie ma sensu. Zgoda obejmuje odstrzał dziesięciu bobrów w 2026 roku i kolejnych dziesięciu rok później.

Urzędnicy podkreślają, że decyzja została wydana dopiero po analizie wcześniejszych działań, które okazały się nieskuteczne. Chodzi nie tylko o szkody materialne, ale również o bezpieczeństwo ludzi i funkcjonowanie całej infrastruktury wodnej.

Według danych RDOŚ na Mazowszu żyje dziś nawet 17 tysięcy bobrów. Jednocześnie nadal nie wiadomo, ile dokładnie znajduje się ich w samym powiecie siedleckim.

Reklama

Mimo protestów ekologów wiele osób z regionu uważa, że decyzja została podjęta zbyt późno, a nie zbyt wcześnie. Dla mieszkańców problem bobrów dawno przestał być bowiem symbolem dzikiej przyrody. Stał się kosztownym i coraz trudniejszym do opanowania problemem.

Źródło: warszawa.naszemiasto.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości