Polska gospodarka wyraźnie złapała zadyszkę na początku 2026 roku, ale – jak pokazują najnowsze dane – nie była to zadyszka groźna. Wręcz przeciwnie: popyt konsumpcyjny okazał się na tyle silny, że skutecznie zamortyzował spowolnienie. Ekonomista ING BSK Adam Antoniak ocenia, że wzrost PKB w pierwszym kwartale wyniósł około 3,8 proc. rok do roku, czyli nieco mniej niż pod koniec 2025 r., ale wciąż na poziomie, który trudno uznać za słaby.
Marcowe dane o sprzedaży detalicznej nie pozostawiają złudzeń: Polacy wciąż wydają. W ujęciu rocznym sprzedaż – liczona w cenach stałych – wzrosła o 8,7 proc., a miesiąc do miesiąca aż o 18,1 proc. To skok, który wyraźnie pokazuje, że gospodarstwa domowe nie zaciskają pasa, mimo rosnących kosztów życia.
Co ciekawe, jednym z największych zaskoczeń był wyraźny wzrost sprzedaży paliw. Drożejące ceny nie odstraszyły kierowców – wręcz przeciwnie, popyt wzrósł dwucyfrowo. Zdaniem Antoniaka może to wynikać z obaw przed kolejnymi podwyżkami, które skłaniają do wcześniejszych zakupów. Nawet interwencje państwa, takie jak obniżki podatków czy wprowadzenie cen maksymalnych, nie zmieniły tego trendu.
Na wysokim poziomie utrzymał się także popyt na żywność, co częściowo można tłumaczyć kalendarzem – tegoroczna Wielkanoc przypadła wcześniej niż rok temu, co przesunęło przedświąteczne zakupy na marzec. Jednocześnie nie słabnie zainteresowanie dobrami trwałego użytku. Szczególnie dynamicznie rosła sprzedaż odzieży, obuwia i produktów farmaceutycznych.
Choć konsumpcja pozostaje filarem wzrostu, w tle pojawiają się czynniki, które mogą ten obraz nieco skomplikować. Tempo wzrostu realnych dochodów zaczyna hamować, a sytuacja geopolityczna – zwłaszcza napięcia na Bliskim Wschodzie – wprowadza dodatkową niepewność.
To właśnie te elementy mogą w kolejnych miesiącach ostudzić skłonność do wydatków. Na razie jednak dane za pierwszy kwartał pokazują, że gospodarstwa domowe wciąż są gotowe wydawać, podtrzymując koniunkturę w handlu.
W szerszym ujęciu gospodarka faktycznie zwolniła, ale nie na tyle, by mówić o poważnym problemie. W pierwszym kwartale tempo wzrostu PKB spadło – według szacunków ING BSK – z 4,1 proc. do około 3,8 proc. rok do roku.
Na wynik ten wpłynęły m.in. czynniki pogodowe, które ograniczały aktywność w przemyśle i szczególnie w budownictwie. Mimo to konsumpcja zadziałała jak bufor, który złagodził skalę spowolnienia.
W całym 2026 roku ekonomiści spodziewają się wzrostu gospodarczego na poziomie około 3,4 proc. Nie wykluczają jednak pozytywnego zaskoczenia – pod warunkiem, że popyt krajowy utrzyma swoją siłę, a globalne ryzyka nie przełożą się na wyraźne pogorszenie nastrojów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze