Kupcy z całej Polski coraz głośniej protestują przeciwko obowiązkowi zgłaszania transportów odzieży i obuwia do systemu SENT. Przepisy, które według rządu miały uszczelnić handel i ograniczyć szarą strefę, dla wielu drobnych przedsiębiorców stały się źródłem chaosu, stresu i realnego zagrożenia wysokimi karami finansowymi. Szczególnie mocno problem wybrzmiewa dziś w Wyszkowie - jednym z ważniejszych ośrodków handlu odzieżą w regionie.
System SENT od lat funkcjonuje jako narzędzie do monitorowania przewozu towarów wrażliwych. Po rozszerzeniu go na branżę odzieżową i obuwniczą wielu kupców zaczęło jednak alarmować, że nowe obowiązki kompletnie nie przystają do realiów ich codziennej pracy.
Najwięcej emocji budzi konieczność ważenia transportowanego towaru i zgłaszania jego masy do systemu. Problem w tym, że odzież w handlu hurtowym sprzedawana jest najczęściej na sztuki, a nie na kilogramy.
Przedsiębiorcy nie ukrywają frustracji. Jak mówią, ich dzień zaczyna się często jeszcze przed świtem. Wyjazdy po towar, przygotowanie stoisk i organizacja sprzedaży wymagają ogromnej logistyki. Dodatkowe ważenie każdej partii odzieży oznaczałoby dla wielu firm kolejne godziny pracy, na które zwyczajnie nie mają już ani czasu, ani możliwości technicznych.
Kupcy podkreślają, że protest nie wynika z niechęci do przepisów, ale z przekonania, że obowiązki zostały stworzone bez znajomości specyfiki branży. W ich ocenie system, który miał uporządkować rynek, dziś skutecznie utrudnia prowadzenie legalnego biznesu.
Największe obawy budzą jednak sankcje za ewentualne błędy lub nieprawidłowości. Przedsiębiorcy mówią wprost — kary są tak wysokie, że dla wielu rodzinnych firm mogą oznaczać finansową katastrofę.
Mandaty zaczynające się od kilkudziesięciu tysięcy złotych albo kary sięgające niemal połowy wartości przewożonego towaru sprawiają, że część handlujących czuje się traktowana jak przestępcy. Wielu z nich podkreśla, że nie próbują omijać prawa, lecz po prostu nie są w stanie spełnić wszystkich nowych wymagań w praktyce.
W środowisku kupców narasta poczucie, że państwo wrzuciło do jednego worka wielkie podmioty działające na ogromną skalę i drobnych przedsiębiorców, którzy od lat prowadzą legalną działalność na lokalnych targowiskach i giełdach handlowych.
Sprawa wywołała duże poruszenie także wśród lokalnych władz. W Wyszkowie temat trafił pod obrady Rady Miejskiej, a radni jednogłośnie poparli apel do Ministerstwa Finansów o ponowną analizę przepisów.
Samorządowcy podkreślają, że rozumieją potrzebę walki z nielegalnym handlem i uszczelniania systemu podatkowego. Zwracają jednak uwagę, że nowe regulacje powinny uwzględniać realne warunki funkcjonowania małych firm.
Według władz miasta obecne przepisy najmocniej uderzają właśnie w lokalnych detalistów, którzy stali się przypadkowymi ofiarami reform wymierzonych przede wszystkim w dużych graczy rynku.
Kupcy i samorządowcy liczą teraz na reakcję Ministerstwa Finansów i zmianę przepisów. Tymczasem środowisko handlowców zapowiada kolejne protesty. Następna manifestacja przeciwko obowiązującym regulacjom ma odbyć się 22 czerwca w Krakowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze