Choć na biurkach urzędników leżą kompletne projekty, a pozwolenia na budowę mają już pieczątki wojewody, dwie wyczekiwane stacje pierwszej linii metra – jedna na Muranowie, druga przy placu Konstytucji – wciąż pozostają tylko wizją. Formalnie można by już wchodzić z maszynami pod ziemię, ale miasto nie rusza z tematem. Powód jest prozaiczny: pieniądze i nowa hierarchia inwestycji.
Te stacje miały powstać… trzy dekady temu. W latach 90., gdy drążono centralny odcinek M1, z planów wykreślono dwa przystanki – w imię oszczędności. Szczególnie dotkliwy okazał się brak stacji na Muranowie: pociągi jadą tamtędy „na pusto”, bez realnej obsługi gęsto zamieszkałej okolicy. Dodatkowo stacja Ratusz-Arsenał, przesunięta kiedyś z myślą o kompromisie, finalnie nikogo nie satysfakcjonuje – jest po prostu za daleko od miejsc, które miała obsługiwać.
Temat wracał jak bumerang. Najgłośniej przed wyborami samorządowymi w 2018 roku, kiedy Rafał Trzaskowski zapowiadał odważnie, że Warszawa nadrobi zaległości i przystanki w końcu powstaną. Po przejęciu funkcji prezydenta miasto zleciło duży pakiet dokumentacji: projekt, analizy środowiskowe, komplet pozwoleń. Koszt – siedem milionów złotych.
Prace przygotowawcze wykonano. Decyzje wojewody również są. Pozwolenia obejmują nawet zgodę na rozebranie fragmentów istniejących tuneli, które trzeba przebudować, by zmieścić nowe stacje.
I… cisza.
Projekt zakładał, że pierwsza ruszy budowa stacji Muranów. Powód był czysto praktyczny – jednoczesne zamknięcie dwóch lokalizacji oznaczałoby paraliż komunikacyjny, a zaczynanie od Muranowa ułatwia utrzymanie połączenia z drugą linią metra, która na razie nie ma własnego zaplecza technicznego.
Radny ze Śródmieścia, Krzysztof Górski, poprosił ratusz o jasną odpowiedź na pytanie: kiedy wreszcie? Z odpowiedzi wynika, że priorytety miasta się zmieniły. Warszawa kieruje swoje siły i pieniądze głównie w nowe odcinki – III i IV linię metra.
Urzędnicy przypomnieli, że decyzja o zleceniu dokumentacji powstawała w czasach, gdy wpływy do miejskiej kasy wyglądały znacznie lepiej. Później weszły w życie zmiany podatkowe, które mocno uderzyły w budżety samorządów. Warszawa – według miejskich wyliczeń – straciła ok. 11 miliardów złotych. Do tego doszła inflacja, a wraz z nią rosnące koszty inwestycji.
W międzyczasie przygotowano kompleksowe studium rozwoju metra, które narysowało zupełnie nowy, przyszły układ podziemnej sieci. A ponieważ finanse miasta zaczęły się nieco stabilizować, ratusz zweryfikował plany: dziś na pierwszym miejscu są prace nad III linią i przygotowania do IV.
Dopiero w tym szerszym kontekście ma zapaść decyzja, czy budować brakujące stacje na istniejącej już linii M1.
Kilka lat temu rzeczniczka ratusza zapowiadała, że budowa mogłaby ruszyć najwcześniej w latach 2024–2025. Ten scenariusz dziś już nie obowiązuje – powodem, tak jak wcześniej, jest niedostatek środków.
A16 Muranów
Stacja jest zaplanowana pod ulicą Andersa, tuż na północ od skrzyżowania z Anielewicza. Jej budowa znacząco poprawiłaby obsługę obszaru między Inflancką a Nowolipkami oraz między Karmelicką a Nowym Miastem. Metro Warszawskie wskazuje, że ta lokalizacja obsłużyłaby nie tylko mieszkańców, ale również ludzi pracujących i uczących się w tej części miasta oraz odwiedzających okoliczne parki, miejsca pamięci czy obiekty sportowe.
A12 Plac Konstytucji
Tu z kolei stacja miałaby znaleźć się pod Marszałkowską, między Wilczą a Koszykową. Służyłaby zarówno okolicznym mieszkańcom, jak i tysiącom osób korzystających każdego dnia z usług, kultury i handlu, które koncentrują się w tej części Śródmieścia. Miasto podkreśla, że metro mogłoby dodatkowo ożywić i odblokować potencjał całego południowego centrum.
Obie stacje mają zostać wkomponowane w istniejące tunele, a projekty przewidują cztery wejścia po obu stronach ulic oraz pełną dostępność – windy i rozwiązania przyjazne osobom z ograniczoną mobilnością.
Źródło: tvn24.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze