Marcowe dane z rynku kredytowego pokazują wyraźne ożywienie – i to takie, które trudno uznać za przypadkowe. Według Biura Informacji Kredytowej banki znacząco przyspieszyły z udzielaniem kredytów mieszkaniowych, a skala wzrostu zaskoczyła nawet obserwatorów przyzwyczajonych do dynamicznych zmian w tym sektorze.
W marcu liczba udzielonych kredytów hipotecznych była o niemal 60 proc. wyższa niż rok wcześniej. Jeszcze mocniej widać to w wartości finansowania – ta wzrosła aż o ponad 72 proc. rok do roku. Co istotne, to nie tylko efekt niskiej bazy sprzed roku. W porównaniu do lutego 2026 r. banki również wyraźnie zwiększyły aktywność, zarówno pod względem liczby (+24 proc.), jak i wartości (+26,5 proc.) udzielonych kredytów.
Na tym tle szczególnie wyróżnia się średnia kwota zobowiązania. W marcu osiągnęła ona poziom 464,45 tys. zł – najwyższy w historii. To o ponad 8 proc. więcej niż rok wcześniej, co pokazuje, że Polacy nie tylko częściej sięgają po kredyt, ale też są gotowi zadłużać się na wyższe kwoty.
Zdaniem analityków kluczową rolę odegrały czynniki makroekonomiczne. Spadające stopy procentowe – w marcu osiągnęły poziom 3,75 proc., najniższy od czterech lat – poprawiły zdolność kredytową klientów. Jednocześnie rosły wynagrodzenia, zarówno nominalnie, jak i realnie. W ujęciu rocznym płace zwiększyły się o 6,6 proc., co dodatkowo wzmocniło możliwości finansowe gospodarstw domowych.
Jak zauważa główny analityk BIK, te warunki sprzyjają nie tylko zaciąganiu nowych zobowiązań, ale także skłaniają wielu kredytobiorców do refinansowania wcześniejszych kredytów – często zaciąganych na mniej korzystnych, wyższych stopach procentowych.
W tle pojawia się jeszcze jeden czynnik – niepewność geopolityczna. Konflikty międzynarodowe, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, budzą obawy o przyszłą inflację i możliwy powrót podwyżek stóp. To z kolei może skłaniać część klientów do przyspieszania decyzji o zakupie nieruchomości.
Ożywienie nie ogranicza się wyłącznie do kredytów mieszkaniowych. W marcu wyraźnie wzrosła także liczba kredytów ratalnych – o blisko 30 proc. rok do roku. Co ciekawe, średnia kwota takiego zobowiązania spadła do 2 249 zł, czyli o niemal 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Może to sugerować większą ostrożność w codziennych wydatkach lub zmianę struktury zakupów.
Podobny trend widać w kredytach gotówkowych. Ich liczba wzrosła o 12,3 proc., a wartość o 20,6 proc. Średnia kwota sięgnęła 29 556 zł – o 7,4 proc. więcej niż przed rokiem.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w segmencie kart kredytowych. W ciągu roku banki wydały ich o 2,7 proc. mniej, a łączna wartość przyznanych limitów spadła o 1 proc. To może wskazywać, że część klientów wciąż podchodzi ostrożnie do najbardziej elastycznych form zadłużenia.
Jednocześnie jakość portfela kredytowego pozostaje stabilna. W ujęciu miesięcznym poprawiły się wszystkie indeksy jakości, a szczególnie widoczna była poprawa w segmencie kart kredytowych i kredytów mieszkaniowych. W skali roku tylko te drugie zanotowały poprawę, ale pozostałe – mimo lekkiego pogorszenia – nadal utrzymują się na poziomach uznawanych za bezpieczne.
Marcowe dane pokazują więc obraz rynku, który wraca do życia, ale nie traci przy tym zdrowych fundamentów. To mieszanka optymizmu i ostrożności – dokładnie taka, jakiej można było się spodziewać po okresie gospodarczej niepewności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze