Reklama

10 lat bez Davida Bowiego

Dziesięć lat po śmierci Davida Bowiego jego obecność w kulturze wciąż jest wyraźna — w muzyce, modzie, sztuce i sposobie myślenia o popkulturze. Jak podkreślił Tristram Hunt, dyrektor londyńskiego Victoria & Albert Museum, wpływ Bowiego jako jednego z największych artystów i innowatorów XX wieku pozostaje „niezrównany”. To właśnie tam powstało dziś Centrum Davida Bowiego — ogromne archiwum poświęcone jego twórczości.

Bowie zmarł 10 stycznia 2016 roku, dwa dni po premierze albumu Blackstar. Wiadomość o jego śmierci obiegła świat 11 stycznia i natychmiast wywołała lawinę reakcji. Hołdy składali artyści kilku pokoleń: Madonna, Kanye West, Harry Styles, Iggy Pop, Brian Eno, Paul McCartney, Annie Lennox, Peter Gabriel, członkowie Pixies i The Rolling Stones. Dla jednych był przyjacielem i współpracownikiem, dla innych — idolem i wzorem twórczej wolności.

Nie tylko muzycy opłakiwali Bowiego. „Mój świat właśnie stał się znacznie uboższy” — napisał Neil Gaiman. Głos zabrał nawet Arsène Wenger, legendarny trener Arsenalu, który mówił, że muzyka Bowiego pomogła powojennemu pokoleniu zachować wierność własnym ideałom. Hołd złożyli także politycy: premier David Cameron, lider Partii Pracy Jeremy Corbyn oraz arcybiskup Canterbury Justin Welby, który przyznał, że w latach 70. niemal bez przerwy słuchał jego płyt.

Reklama

Pamięć o Bowiem trwa także w przestrzeni publicznej. Jego imieniem nazwano planetoidę, w Paryżu istnieje ulica Davida Bowiego, a na warszawskim Żoliborzu mural upamiętnia jego wizytę z 1976 roku. To właśnie wtedy, podczas postoju pociągu, Bowie spacerował po okolicy Dworca Gdańskiego i kupił płytę zespołu „Śląsk”. Zainspirowany jej melodią stworzył później utwór „Warszawa”, który trafił na album Low.

Bowie był również wizjonerem nowych technologii. Już w 1999 roku mówił w BBC, że internet stanie się siłą zmieniającą społeczeństwo w sposób trudny do wyobrażenia. Gdy dziennikarz Jeremy Paxman nazwał go „narzędziem”, Bowie zaprotestował: „To coś więcej. To obca forma życia”. Album Hours… jako pierwszy w historii można było kupić w sieci przed premierą w sklepach — zapowiedź epoki cyfrowej, którą Bowie dostrzegł na długo przed mediami społecznościowymi i sztuczną inteligencją.

Reklama

Jego pierwszym wielkim przebojem było „Space Oddity”. Piosenka zyskała nowe życie w 2013 roku, gdy kanadyjski astronauta Chris Hadfield wykonał ją na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. „Byłeś inspiracją dla nas wszystkich” — napisał wtedy Bowiemu.

Kariera Bowiego obejmowała niemal pół wieku i dziesiątki przełomowych albumów: Hunky Dory, Ziggy Stardust, Aladdin Sane, Station to Station, Heroes. Był autorem hymnów popkultury — od „Changes” i „Let’s Dance” po „Ashes to Ashes” czy „Under Pressure” nagrane z zespołem Queen. Blackstar, wydany dwa dni przed jego śmiercią, został uznany za jedno z największych osiągnięć artysty.

Reklama

Bowie był „kameleonem” — nieustannie zmieniał tożsamości i style: Ziggy Stardust, Halloween Jack, Thin White Duke. Dzięki tym wcieleniom mógł swobodnie przeskakiwać między glam rockiem, soulem, elektroniką i jazzem, a jednocześnie wciąż wymyślać siebie na nowo. Nigdy nie stał się własną karykaturą.

W teledyskach do Blackstar pojawił się jako niewidomy prorok z zabandażowanymi oczami — postać, którą fani odczytywali jako symbol choroby i zbliżającego się końca. Bowie przez cały czas trzymał jednak swoją walkę z rakiem w tajemnicy. Teledysk do „Lazarusa” stał się jego artystycznym pożegnaniem ze światem.

Reklama

Równolegle z muzyką rozwijał karierę aktorską: od kultowego Człowieka, który spadł na Ziemię, przez Labirynt, Ostatnie kuszenie Chrystusa, Prestiż i Twin Peaks. Był ikoną stylu, performansu i nieustannej reinwencji.

We wrześniu 2025 roku w Victoria & Albert Museum otwarto Centrum Davida Bowiego, zawierające ponad 90 tysięcy obiektów — od notatników i tekstów piosenek po kostiumy, instrumenty i szkicowniki. Kuratorka Madeleine Haddon nazwała go pionierem twórczości multidyscyplinarnej, wyprzedzającym współczesny sposób myślenia o sztuce.

Reklama

Dziesięć lat po śmierci Bowie wciąż jest obecny — jako artysta, wizjoner i symbol wolności twórczej. Jego muzyka i idee nadal kształtują to, jak myślimy o kulturze. I wygląda na to, że jeszcze długo nie przestaną.

 

 

red./PAP

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/01/2026 09:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości