Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze" podjęło decyzję o ograniczeniu wykorzystania infrastruktury na Lotnisko Warszawa-Radom. Część stanowisk kontroli bezpieczeństwa oraz wybrane bramki odlotowe zostaną czasowo wyłączone z użytku, a część personelu operacyjnego ma zostać oddelegowana do pracy na stołecznym lotnisku.
To element szerszego planu dostosowania kosztów do realnej skali ruchu pasażerskiego.
Według danych PPL sytuacja finansowa radomskiego portu systematycznie się pogarsza. W 2023 r. strata wyniosła ok. 30 mln zł, rok później wzrosła do 38 mln zł, a w 2026 r. może przekroczyć 50 mln zł. Główny problem to dysproporcja między kosztami utrzymania nowoczesnej infrastruktury a faktyczną liczbą operacji lotniczych.
Pełna gotowość terminala – obejmująca ochronę, obsługę pasażerów, ogrzewanie, utrzymanie systemów bezpieczeństwa i personel – generuje stałe, wysokie wydatki. Tymczasem liczba pasażerów pozostaje wielokrotnie niższa od pierwotnych założeń.
W 2025 r. port obsłużył 95 tys. podróżnych. W bieżącym roku prognozy mówią o około 120 tys. osób. Dla porównania – przepustowość terminala szacowana jest na 3 mln pasażerów rocznie.
Planowane zmiany obejmą m.in. czasowe zamknięcie dwóch gate’ów oraz części linii kontroli bezpieczeństwa. Infrastrukturę utrzymaną w rezerwie nadal będzie się ogrzewać i serwisować, aby zapobiec degradacji budynku i umożliwić szybki powrót do pełnej operacyjności, gdy ruch wzrośnie.
PPL zapowiada szczegółowe analizy operacyjne w najbliższych miesiącach. Ich celem jest dopasowanie liczby pracowników i zakresu działania terminala do faktycznego harmonogramu lotów – zarówno pod względem liczby rejsów, jak i dni tygodnia o największym obłożeniu.
Zarząd PPL zapewnia, że ograniczenia nie oznaczają zwolnień. Nadwyżki kadrowe mają zostać czasowo przesunięte do pracy na Lotnisko Chopina w Warszawie, gdzie zapotrzebowanie na doświadczony personel pozostaje wysokie.
Taki model ma pozwolić na zachowanie miejsc pracy przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów utrzymania radomskiego portu.
PPL przedstawiło również zaktualizowaną strategię rozwoju lotniska do 2030 r. Zakłada ona odejście od ambitnych prognoz masowego ruchu pasażerskiego i postawienie na model mieszany.
W praktyce oznacza to:
sezonowe loty czarterowe,
połączenia obsługiwane przez linie niskokosztowe,
rozwój cargo,
sektor MRO (serwis i obsługa techniczna samolotów),
general aviation (lotnictwo prywatne i biznesowe),
szkolenia dla branży lotniczej.
Nowe prognozy mówią o poziomie 300 tys. pasażerów rocznie w 2030 r., czyli zaledwie 10 proc. pierwotnie zakładanej przepustowości.
Cywilne lotnisko w Radomiu uruchomiono w 2014 r. na bazie wojskowego portu Radom-Sadków. Była to inwestycja finansowana przez samorząd – około 100 mln zł, bez wsparcia unijnego. Z powodu braku przewoźników i niewielkiego zainteresowania pasażerów spółka miejska ogłosiła upadłość w 2018 r.
W tym samym roku lotnisko przejęło PPL za 12,7 mln zł. Następnie obiekt został zburzony i zbudowany od podstaw. Koszt nowej infrastruktury wyniósł około 800 mln zł. Nowy terminal otwarto w kwietniu 2023 r.
Port pozostaje współużytkowany przez wojsko.
Obecna siatka połączeń jest ograniczona i w dużej mierze sezonowa. W sezonie zimowym dostępne są loty do Larnaki na Cyprze obsługiwane przez Wizz Air – dwa razy w tygodniu, a latem trzy.
W letnim rozkładzie pojawią się również:
rejsy do Rzymu realizowane przez Polskie Linie Lotnicze LOT,
połączenie do greckiej Prewezy,
loty do Tirany.
PPL liczy, że wraz z sezonem wakacyjnym do Radomia dołączą kolejni przewoźnicy, co pozwoli stopniowo zwiększać wykorzystanie infrastruktury.
Decyzja o ograniczeniu części działalności pokazuje, że zarządca lotniska stawia dziś na realizm operacyjny i redukcję kosztów. Przyszłość radomskiego portu zależeć będzie od tego, czy hybrydowy model i sezonowe ożywienie przełożą się na trwały wzrost ruchu.
red./PAP, money.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze