Reklama

"Wszyscy artyści to prostytutki"?

„Taniec z gwiazdami”, niedziela, backstage. Ekipa robi „modlitwę do parkietu” o łaskawsze noty jurorów. Ktoś nagrywa, ktoś wrzuca, internet płonie – i już po chwili nagranie znika, ale niesmak zostaje. „Żart” oparty na parodii modlitwy: tanie, łatwe, głośne. I jak bardzo symptomatyczne. Nie trzeba być „dewotem”, by wyczuć, że to jest o trzy mosty za daleko.

„A słyszę, że mówią, że robią (już) co chcą”

Jeszcze wczoraj: pielgrzymki, pełne wzruszeń posty spod okna na Franciszkańskiej, selfie przy grobie Jana Pawła II, rocznicowe msze – full pakiet. Publiczne „bycie ateistą” wydawało się dziwne, obce, nieopłacalne wizerunkowo. Dziś? Ten sam tłum maszeruje w przeciwną stronę. Moda przyszła z innego kierunku – i nagle „wyjście z Kościoła” trzeba wykonać na scenie, z głośnikami, na cały feed.

Nie chodzi o nawracanie, ale zwrócenie uwagi na jedno: o performans. O ludzi, którzy wczoraj grali uduchowionych, a dziś – równie gromko – odgrywają apostatów. Wszystko „pod publikę”. Autentyczność? Była i się zmyła.

Reklama

Jeśli w ogóle wierzysz, to wierzysz dla Boga i dla siebie – nie dla księdza, lajków ani kontraktu. I tak, Kościół w Polsce potwornie długo sam sobie podkładał nogę. Niech wybrzmi zdanie prof. Adama Wielomskiego: „Powtarzałem i powtarzam: Kościół w Polsce istnieje nie dzięki biskupom, lecz pomimo biskupów.” Dokładnie. Ale to nie jest licencja na tanią profanację ani na autopromocję „odchodzeniem”.

 

Katalog hałaśliwych zwrotów akcji

Nie chodzi o to, że ktoś nie ma prawa zmienić poglądów. Ma. Chodzi o to, że wymusza na nas spektakl tej przemiany – często w rytmie premier, tras i kampanii. Kilka przykładów, które artyści sami upublicznili:

Reklama

Dawid Podsiadło. Wprost zapowiedział apostazję u Wojewódzkiego i Kędzierskiego: „nie chcę zaburzać statystyk… mam problem z instytucją, a nie z wiarą”. Równolegle singiel „POST” uderza w kościelno-polską hipokryzję. Można? Można. Tylko po co znowu – medialnie, w prime time?

Margaret. Wczoraj – „Kolęda warszawska 1939” śpiewana i na scenach, i w telewizji, koncerty kolęd na Boże Narodzenie. Dziś – „jestem świeżo upieczoną apostatką”. Było uduchowienie, jest manifest. I znów: nie o decyzję chodzi, lecz o obudowę PR.

Reklama

Tomasz Karolak. Publiczna deklaracja: „będę zmieniał po prostu wyznanie, jestem protestantem”. Nie chodzi o wybór, a "transmisję na żywo". Dlaczego każda intymna sprawa musi stać się newsowym formatem?

Agnieszka Włodarczyk. Dawniej nagrała album z kolędami; dziś mówi otwarcie, że z Kościołem jej „nie po drodze”, rozważała apostazję i tłumaczy, czemu ją odkłada. Zmiana – OK. Performowanie zmiany – niekoniecznie.

Artur Barciś. „Z Kościołem już dawno się pożegnałem” – wyznał w 2021 r., prostując „uduchowione” wywiady, których nie udzielał. Przynajmniej bez fanfar, ale znów: obieg medialny robi swoje.

Reklama

Krzysztof Pieczyński. Od ról w filmach religijnych po radykalne filipiki przeciw Kościołowi. Prywatnie – jego prawo. Publicznie – kolejny spektakl.

 

"Czy Ty to widzisz? Czy się nie wstydzisz?”

Kazik ujął to dawno temu. Metafora mocna jak gaz pieprzowy: kiedy „mecenas daje złoto”, to „mecenas wymaga”. Rynek oczekuje deklaracji, więc deklaracje się dostarcza. Najpierw na kolanach przy pasterce, potem w bluzie „apostatka”. Ten sam mechanizm: pod trendy, pod algorytm, pod „zasięg”.

Niech mnie nikt nie myli: można wierzyć, można nie wierzyć. Można odejść po cichu, bez tłuczenia szkła na Instagramie. Można też zostać, ale przestać udawać świętego – i przestać klepać pocztówkową „duchowość” raz do roku przy świątecznych koncertach. To hipokryzja jest tu gwoździem programu.

Reklama

Najbardziej żenujące w „modlitwach do parkietu” i podobnych „żartach” jest to, że to jest leniwe. Gagi o paciorkach i „molestowaniu księży” nie rozwiązują nic, a po drodze uderzają rykoszetem w miliony zwykłych ludzi, którzy szczerze się modlą, nikogo nie krzywdzą i nie mają wpływu na „górę”.

 

Apel o elementarną higienę

Zdecyduj: wierzysz albo nie, śpiewasz kolędy albo nie, zrywasz z Kościołem albo zostajesz. Tylko przestań z tego robić reality show. Bo inaczej wieje od tego cynizmem: kiedyś brało się honoraria za kolędy i pasterki – dziś bierze się honoraria za „odważne wyznania” i „manifesty wolności”. Ten sam mechanizm, inny dekor.

Reklama

Jeśli zostajesz – buduj „pomimo biskupów”. Jeśli odchodzisz – zrób to po cichu, bez deptania cudzych świętości i bez ceremonialnych „paktów z diabłem”. I już, bez dopisku „#właśnie_dorastam”.

 

 

 

BM

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/09/2025 02:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości