Ruszyło śledztwo w sprawie katastrofy awionetki, do której doszło na warszawskim Bemowie. W płonącym samolocie zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Śledczy zabezpieczają dowody, przesłuchują świadków i próbują ustalić, co doprowadziło do tragicznego finału lotu z Wrocławia.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy awionetki, która w ubiegłym tygodniu wstrząsnęła mieszkańcami stolicy. W wyniku wypadku zginęły dwie osoby znajdujące się na pokładzie samolotu, a jedna osoba przebywająca na ziemi została ranna.
Do tragedii doszło w czwartek w pobliżu lotniska na Bemowie. Niewielki samolot typu Cirrus SR22 spadł na teren Automobilklubu Polskiego i natychmiast stanął w płomieniach. Maszyna spłonęła niemal całkowicie, a znajdujące się w niej osoby nie miały szans na przeżycie.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, śledczy już przeprowadzili oględziny miejsca katastrofy oraz zwłok ofiar, a także przesłuchali bezpośrednich świadków zdarzenia. Ze względu na stopień zwęglenia ciał identyfikacja zmarłych jest wyjątkowo trudna – na tym etapie udało się ustalić jedynie ich płeć. W najbliższym czasie zaplanowano sekcje zwłok, które mają pomóc w ustaleniu ich tożsamości oraz przyczyn śmierci.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że samolot wystartował z lotniska Wrocław-Strachowice i kierował się do Warszawy. Świadkowie relacjonowali, że podczas przelotu nad wieżą kontrolną silnik pracował prawidłowo, a pilot nie zgłaszał żadnych problemów technicznych ani sytuacji awaryjnej.
Według świadków maszyna wykonywała manewry sugerujące podejście do lądowania. W pewnym momencie samolot miał skręcić nad płytą lotniska i zahaczyć o podłoże w pobliżu jednej z wiat. Chwilę później doszło do gwałtownej eksplozji i pożaru.
Na terenie Automobilklubu Polskiego w chwili katastrofy odbywało się jednodniowe szkolenie z kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. Wśród uczestników znajdował się młody mężczyzna, który – jak wynika z ustaleń prokuratury – był pasażerem awionetki. Prawdopodobnie był żołnierzem jednej z warszawskich jednostek wojskowych. Razem z pilotem poniósł śmierć na miejscu.
Ranny został także jeden z uczestników szkolenia znajdujących się na ziemi. Mężczyzna trafił do szpitala. Zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe, świadkowie próbowali ugasić pożar przy pomocy gaśnic.
Równolegle z działaniami prokuratury okoliczności katastrofy badają eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Ich zadaniem będzie ustalenie, czy do tragedii doprowadziła awaria techniczna, błąd pilota czy też inne czynniki.
Śledztwo ma wyjaśnić pełny przebieg ostatnich minut lotu oraz odpowiedzieć na pytanie, dlaczego samolot, który według świadków nie sygnalizował żadnych problemów, rozbił się tuż przed lądowaniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze