Fałszywy sygnał o zagrożeniu nadany przez samolot lecący we wtorek z Warszawy do Tel Awiwu uruchomił procedury bezpieczeństwa w kilku krajach. Jak poinformowała bułgarska telewizja publiczna BNT, oprócz izraelskich myśliwców, o których informowano wcześniej, do akcji poderwano również maszyny bułgarskie i tureckie.
Według BNT Airbus A320 nadał kod oznaczający nielegalną ingerencję na pokładzie. W odpowiedzi centrum operacji powietrznych NATO, odpowiedzialne za misję Air Policing nad Bułgarią, skierowało do przechwycenia samolotu myśliwiec MiG-29. Informacje te stacja przekazała, powołując się na bułgarskie ministerstwo obrony.
Bułgarski MiG-29 przechwycił maszynę krótko po tym, jak przekroczyła północną granicę kraju nad Dunajem. Następnie działania były kontynuowane we współpracy z Turcją, która wysłała dwa myśliwce F-16, aby eskortować Airbusa podczas dalszego przelotu.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji przekazanych przez BNT, sygnał alarmowy został aktywowany dwukrotnie — pierwszy raz jeszcze przed wejściem samolotu do bułgarskiej przestrzeni powietrznej, a następnie po opuszczeniu przestrzeni powietrznej Turcji.
Maszyna należąca do bułgarskich linii Electra Airways wykonywała dla PLL LOT rejs LO155 z Warszawy do Tel Awiwu. Po starcie samolot leciał przez przestrzeń powietrzną m.in. Bułgarii i Turcji, jednak w rejonie Cypru zawrócił i skierował się do bułgarskiego Burgas. Po ponownym wlocie do bułgarskiej przestrzeni powietrznej również towarzyszyły mu myśliwce tego kraju.
Wcześniej izraelskie media informowały, że w związku z alarmem o możliwym porwaniu samolotu również Izrael poderwał dwa myśliwce.
Jak wyjaśnił rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski, przyczyną całego incydentu było nieprawidłowe ustawienie transpondera, który nadał kod oznaczający zagrożenie. Pilot w późniejszej rozmowie z kontrolą ruchu lotniczego potwierdził, że alarm był fałszywy.
Rzecznik przyznał, że wszystko wskazuje na błąd ludzki, choć okoliczności zdarzenia będą jeszcze szczegółowo wyjaśniane. Podkreślił również, że jest to sytuacja wyjątkowa i praktycznie niespotykana w codziennej eksploatacji lotniczej.
LOT zapowiedział, że incydent zostanie zgłoszony właściwym organom zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Po lądowaniu Airbusa na lotnisku w Burgas wdrożono procedury przewidziane na wypadek sytuacji kryzysowych. Samolot został odstawiony z dala od infrastruktury krytycznej, a służby przeprowadziły wymagane czynności bezpieczeństwa.
Jak podkreśliła bułgarska telewizja BNT, w wyniku zdarzenia nikt spośród pasażerów ani członków załogi nie odniósł obrażeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze