Zamknięcie schroniska na Paluchu dla wolontariuszy i odwiedzających podczas fali upałów wywołało gorącą dyskusję. Wolontariusze alarmowali o trudnych warunkach w części psich boksów, a sprawą zainteresował się Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Kontrola przyniosła konkretne ustalenia.
Decyzja o czasowym zamknięciu Schroniska na Paluchu dla wolontariuszy i odwiedzających w czasie rekordowych upałów wywołała falę emocji. Część osób zaangażowanych w opiekę nad zwierzętami zarzucała placówce, że problemem nie są jedynie wysokie temperatury, ale także warunki panujące w niektórych boksach dla psów. Po nagłośnieniu sprawy kontrolę przeprowadził Powiatowy Inspektorat Weterynarii.
Inspektorzy odwiedzili schronisko dwukrotnie – w piątek oraz poniedziałek. Jak przekazano po kontroli, stwierdzono, że placówka wdrożyła procedury mające chronić zwierzęta przed skutkami wysokich temperatur.
Według lekarza weterynarii Dobromira Barteckiego z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii wszystkie psy miały zapewniony stały dostęp do świeżej wody. W części sektorów znajdowały się dodatkowe wanienki umożliwiające schłodzenie się zwierząt, działały także zamgławiacze wodne. Nad najbardziej nasłonecznionymi boksami rozpięto materiały zapewniające cień, a psy najbardziej narażone na przegrzanie były przenoszone do chłodniejszych pomieszczeń. W budynkach monitorowano również temperaturę.
Kontrola była odpowiedzią na alarmujące wpisy wolontariuszy w mediach społecznościowych. Krytykowali oni decyzję o zamknięciu schroniska właśnie w dniach największych upałów oraz zwracali uwagę na konstrukcję części boksów.
Ich największe zastrzeżenia dotyczyły drewnianych, zabudowanych boksów typu „domek”, które – ich zdaniem – nie zapewniają odpowiedniej wentylacji. Wolontariusze twierdzą, że już na etapie projektowania behawioryści ostrzegali przed takim rozwiązaniem i postulowali częściowe odsłonięcie konstrukcji. Jak podkreślają, swoje uwagi ponawiali także w kolejnych miesiącach, jednak bez efektu.
Dyrekcja schroniska odpiera zarzuty. W wydanym oświadczeniu wyjaśniła, że decyzja o zamknięciu placówki była podyktowana przede wszystkim względami bezpieczeństwa – nie tylko zwierząt, ale również ludzi.
Jak wskazano, bezpośrednim impulsem była interwencja zespołu ratownictwa medycznego wobec wolontariuszki, która podczas wykonywania obowiązków zasłabła z powodu upału i wymagała pomocy medycznej.
Placówka podkreśla, że na czas wysokich temperatur uruchomiono szereg dodatkowych działań. Na terenie schroniska zamontowano osłony przeciwsłoneczne i żagle zacieniające, uruchomiono kurtyny wodne oraz system zamgławiania boksów. W godzinach nocnych pracują zraszacze, a woda w miskach wymieniana jest co najmniej trzy razy dziennie. Psy mogą korzystać z basenów i pojemników z wodą, a część zwierząt otrzymała maty chłodzące.
W uzasadnionych przypadkach siedem psów zostało przeniesionych do chłodniejszych pomieszczeń. Pracownicy i lekarze weterynarii przez całą dobę monitorują stan zwierząt.
Zmianie uległa także organizacja spacerów. Schronisko wydłużyło ich czas do godziny 20.00, jednak zrezygnowano z wyprowadzania w najgorętszych godzinach psów ras brachycefalicznych, seniorów oraz zwierząt z problemami kardiologicznymi. Pozostałe spacery zostały skrócone i ograniczone do bezpieczniejszych pór dnia. Wszystkie koty przebywają natomiast w klimatyzowanych pawilonach.
Dodatkowe środki ostrożności objęły również ludzi. Pracownikom zapewniono napoje izotoniczne, a wolontariuszom udostępniono preparaty z elektrolitami.
Choć kontrola weterynaryjna nie wykazała nieprawidłowości w zakresie zabezpieczenia zwierząt przed upałami, dyskusja wokół funkcjonowania schroniska i warunków panujących w części boksów zapewne nie ucichnie. Wolontariusze zapowiadają, że nadal będą domagać się zmian, które – ich zdaniem – poprawią komfort i bezpieczeństwo przebywających tam zwierząt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze