Władze Iranu sygnalizują, że konflikt z USA i Izraelem może potrwać znacznie dłużej, niż zakładano na początku operacji. W niedzielę przedstawiciel Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonywał, że państwo jest przygotowane na prowadzenie intensywnych działań wojennych przez co najmniej sześć miesięcy. Wypowiedź ta pojawia się w momencie, gdy operacja militarna przeciwko Iranowi trwa już ponad tydzień, a napięcie między stronami wyraźnie rośnie.
Rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Ali Mohammad Naini, w wystąpieniu na antenie irańskiej telewizji państwowej podkreślił, że potencjał militarny kraju pozwala na prowadzenie długotrwałego konfliktu.
Jak zaznaczył, przy obecnym tempie operacji irańskie siły zbrojne są w stanie utrzymać intensywne działania bojowe przez co najmniej pół roku. Wypowiedź miała wyraźnie demonstracyjny charakter – była skierowana zarówno do opinii publicznej w kraju, jak i do przeciwników Iranu na arenie międzynarodowej.
Naini zapewnił również, że w najbliższym czasie Iran zamierza wykorzystać nowe typy uzbrojenia. Chodzi przede wszystkim o bardziej zaawansowane oraz rzadziej stosowane pociski dalekiego zasięgu. Według rzecznika mają one pozwolić na przeprowadzanie ataków „bardziej bolesnych i precyzyjnych”.
Niedziela jest dziewiątym dniem amerykańsko-izraelskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi. Kampania rozpoczęła się 28 lutego intensywnymi bombardowaniami. Już pierwszego dnia doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło irańskim systemem władzy – w ataku zginął najwyższy przywódca polityczno-religijny kraju, ajatollah Ali Chamenei.
Śmierć przywódcy była jednym z najbardziej dramatycznych momentów konfliktu i znacząco podniosła temperaturę polityczną w regionie. Władze w Teheranie zapowiedziały wówczas zdecydowaną odpowiedź, a kolejne dni przyniosły serię uderzeń odwetowych.
Jednocześnie coraz ostrzejsze sygnały płyną z Waszyngtonu. W piątek prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone nie zaakceptują żadnego porozumienia z Iranem, które nie oznaczałoby jego „bezwarunkowej kapitulacji”.
Amerykański przywódca stwierdził również, że przyszły lider Iranu powinien być osobą akceptowalną dla Stanów Zjednoczonych. Wypowiedź ta została odebrana przez wielu obserwatorów jako sygnał, że Waszyngton dopuszcza możliwość głębokiej zmiany władzy w Teheranie.
Deklaracje irańskich wojskowych sugerują, że Teheran przygotowuje się na scenariusz długiej i wyczerpującej konfrontacji. Z kolei stanowisko Stanów Zjednoczonych wskazuje na brak gotowości do kompromisu w obecnej fazie konfliktu.
Jeśli żadna ze stron nie zdecyduje się na deeskalację, region może stanąć w obliczu wojny o znacznie szerszym i dłuższym zasięgu, niż pierwotnie przewidywano. W takiej sytuacji najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla dalszego przebiegu wydarzeń na Bliskim Wschodzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze