Reklama

Sensacyjne odkrycie pod Jadowem!

Członkowie Polskiego Stowarzyszenia Poszukiwaczy „Husaria” natrafili na niezwykłe znalezisko w okolicach Jadowa. Podczas weekendowych poszukiwań odkryli aż 442 miedziane szelągi z czasów Jana II Kazimierza, tzw. boratynki. Jak podkreślają, to największe tego typu odkrycie na Mazowszu.

Poszukiwania z pasją i rodzinną atmosferą

W ostatni weekend członkowie „Husarii” postanowili spędzić czas w terenie wraz z rodzinami, oddając się swojej pasji – eksploracji z wykorzystaniem wykrywaczy metali.

– Kolega wybierał się w okolice Jadowa i miał już uzyskane zgody od konserwatora zabytków. Nasze stowarzyszenie wcześniej tam nie działało, więc uznaliśmy, że warto do niego dołączyć – relacjonuje Mateusz Sygacz, jeden z członków grupy.

Kierujący poszukiwaniami Maciej wspomniał o dawnej drodze, która według przekazów mogła przebiegać w pobliżu. Grupa postanowiła spróbować ją odnaleźć.

Reklama

– Mamy słabość do starych traktów – dodaje Sygacz z uśmiechem.

Od kilku monet do setek – nieprawdopodobna skala odkrycia

Maciej jako pierwszy natknął się na monety – 13 boratynek znajdowało się płytko pod ziemią, na głębokości zaledwie 5–10 cm.

– Zazwyczaj trafia się jedna, góra dwie w różnych miejscach. A tutaj w każdym dołku były kolejne. To nas zaintrygowało i postanowiliśmy dokładnie przeszukać teren – opowiada Sygacz.

Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania: na obszarze zaledwie 100 m² odnaleziono aż 442 monety.

– Owszem, w Polsce zdarzały się znaleziska większych skarbów – nawet do 1,5 tysiąca boratynek – ale na Mazowszu jeszcze nigdy nie trafiono na taką ilość w jednym miejscu – podkreśla.

Reklama

Różnorodne emisje i tajemniczy depozyt

Odnalezione monety pochodzą z różnych roczników – od pierwszej emisji w 1659 roku, z mennicy ujazdowskiej pod Warszawą, aż po ostatnie z 1668 roku. Bito je zarówno w mennicach Królestwa Polskiego, jak i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

– Niestety, stan wielu monet nie pozwala na jednoznaczne określenie rocznika czy mennicy. Liczymy, że po konserwacji uda się to ustalić – dodaje Sygacz.

Nie wiadomo, kto był właścicielem tego depozytu. Według przypuszczeń, może to być część żołdu żołnierza piechoty – ok. 1100 boratynek stanowiło pełne żołnierskie wynagrodzenie, więc odnalezione 442 monety mogły być równowartością około 40% wypłaty. Ktoś mógł je ukryć z obawy przed rabunkiem – i już nigdy nie wrócić.

Reklama

– To właśnie jest fascynujące – odkrywamy skarb, ale nigdy nie poznamy całej jego historii – mówi z zadumą poszukiwacz.

Znalezisko zabezpieczone, czeka na analizę

Wszystkie odnalezione monety zostały zabezpieczone, a o znalezisku poinformowano Delegaturę Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Siedlcach.

Boratynki były powszechnie używanymi monetami miedzianymi, emitowanymi w czasie kryzysu gospodarczego po potopie szwedzkim. Ich inicjatorem był Włoch Tytus Liwiusz Boratini – zarządca mennicy krakowskiej – a łączna liczba wybitych egzemplarzy mogła sięgnąć aż 1,8 miliarda sztuk.

Reklama

To znalezisko to nie tylko sensacja archeologiczna, ale i przypomnienie o burzliwych dziejach Rzeczypospolitej w XVII wieku.

 

 

red./warszawa.eska.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości