Plan budowy ulicy Brücknera, który jeszcze kilka miesięcy temu budził ogromne emocje wśród mieszkańców Wawra, został wyraźnie ograniczony. Po fali protestów i krytycznych głosów ze strony społeczników oraz przyrodników, radni dzielnicy zdecydowali, że asfaltowa droga nie przetnie terenów Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Oznacza to, że leśny dukt i charakterystyczne wydmy pozostaną nienaruszone.
Decyzję podjęto podczas ostatniej sesji rady dzielnicy. Za zmianą projektu zagłosowali radni Koalicji Obywatelskiej oraz Razem dla Wawra. Radni PiS wstrzymali się od głosu.
Nowa uchwała znacząco ogranicza zakres planowanej inwestycji. Jak wyjaśnił warszawski radny Sławomir Potapowicz, budowa obejmie jedynie odcinek od ul. Bystrzyckiej do skrzyżowania z ul. Filmową. Tym samym z planów całkowicie znika fragment prowadzący przez obszar Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.
Pierwotna koncepcja zakładała przedłużenie ulicy aż do ul. Napoleona Bonaparte. W praktyce oznaczałoby to poprowadzenie asfaltowej drogi przez teren leśny, gdzie dziś znajduje się szutrowa droga przechodząca w leśny trakt.
Sprawa szybko wywołała sprzeciw mieszkańców Falenicy i Wawra. Pod petycją przeciwko inwestycji podpisało się ponad cztery tysiące osób. Wielu mieszkańców podkreślało, że budowa drogi w tym miejscu nie tylko zniszczyłaby fragment cennego przyrodniczo terenu, ale też bezpowrotnie zmieniłaby charakter okolicy.
Temat nagłośnił radny dzielnicy Piotr Grzegorczyk z komitetu Razem dla Wawra. Zwracał uwagę, że inwestycja była powiązana z planowaną przez PKP PLK budową wiaduktu łączącego okolice ul. Werbeny i Brücknera po obu stronach torów.
Jak podkreślał, dla przedsięwzięcia nie wydano decyzji środowiskowej, a mieszkańcy nie mieli możliwości wypowiedzenia się w ramach konsultacji społecznych. To właśnie brak transparentności wokół projektu stał się jednym z głównych powodów narastającego konfliktu.
Co istotne, o planach nie został wcześniej poinformowany także Mazowiecki Park Krajobrazowy. Przedstawiciele parku alarmowali, że realizacja inwestycji oznaczałaby wycinkę drzew, ingerencję w wydmy oraz trwałe przekształcenie naturalnej rzeźby terenu. Ostrzegano również przed ryzykiem zaburzenia lokalnych stosunków wodnych i podzielenia zwartego kompleksu leśnego na mniejsze, odizolowane fragmenty.
Mieszkańcy i przyrodnicy od początku wskazywali, że zamiast budowy nowej drogi przez las lepszym rozwiązaniem byłaby modernizacja istniejącej infrastruktury, między innymi ulic Technicznej i Podkowy. Ich zdaniem to właśnie te trasy mogłyby przejąć dodatkowy ruch samochodowy bez konieczności ingerencji w tereny chronione.
Choć decyzja radnych kończy spór dotyczący najbardziej kontrowersyjnego fragmentu inwestycji, przed dzielnicą pozostają kwestie formalne. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku podpisano bowiem umowę na przygotowanie dokumentacji projektowej dla znacznie większego zakresu prac.
Teraz dokumentacja będzie musiała zostać zmieniona. Jak przyznał Sławomir Potapowicz, nie wiadomo jeszcze, czy uda się to zrobić poprzez aneks do umowy, czy konieczne będzie jej całkowite rozwiązanie i przygotowanie nowego projektu. Pewne jest jednak jedno — koszty inwestycji będą zdecydowanie niższe niż pierwotnie zakładano.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze