Reklama

Przegrała mecz, ale nie wiarę

Iga Świątek nie kryła rozczarowania po porażce z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6 w ćwierćfinale Australian Open, ale daleka była od załamania. Polska tenisistka krótko po zakończeniu spotkania pojawiła się na konferencji prasowej i jasno dała do zrozumienia, że zamiast rozpamiętywać przegraną, myślami jest już przy dalszej pracy.

– Najbardziej chciałabym teraz wyjść na kort treningowy i poprawiać te elementy, nad którymi nie zdążyłam w pełni popracować w okresie przygotowawczym. To nic zaskakującego – wdrażanie zmian zwykle trwa dłużej niż trzy tygodnie. To moja największa potrzeba w tym momencie – podkreśliła.

Zapytana przez PAP o to, czy ma wypracowany schemat działania po porażkach, przyznała, że wszystko zależy od aktualnego samopoczucia.

– Czasami ma się wszystkiego dość, ale tym razem nie jest tak źle. Nie mam też potrzeby natychmiast oglądać tego meczu, bo wiem, co nie zagrało – dodała.

Reklama

Jednym z elementów, nad którymi Świątek chce dalej pracować, jest serwis. Jak przyznała, wprowadziła w nim zmiany podczas przygotowań do sezonu, ale nie zdążyły one jeszcze stać się automatyczne.

– W trakcie meczu nie chcesz myśleć o detalach. W takich momentach często wraca się do dawnych nawyków – tłumaczyła.

Świątek ma na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych – cztery zdobyte na kortach Rolanda Garrosa oraz po jednym w US Open i Wimbledonie. Jej najlepszym wynikiem w Australian Open pozostaje półfinał, który osiągała w 2022 i 2025 roku.

Reklama

– Być może grałam teraz odrobinę słabiej niż rok temu, ale nie sądzę, by to miało decydujące znaczenie. Oba turnieje były dobre. Oczywiście, jeśli chce się wygrać, zawsze chciałoby się grać jeszcze lepiej. Jak powtarzam, wygrywanie Szlemów jest bardzo trudne – zaznaczyła.

– Spróbuję następnym razem. Mam nadzieję, że dzięki kolejnemu rokowi gry, treningów i doświadczeń przyjadę tu z większymi umiejętnościami i różnorodnością, nad którą nie byłam w stanie w pełni popracować wcześniej – dodała.

W poszukiwaniu czasu na treningi Świątek nie wyklucza nawet rezygnacji z części turniejów rangi WTA 1000.

Reklama

– W poprzednim sezonie miałam problem z odpuszczaniem startów, ale w tym roku spróbuję zmienić nastawienie. Przy tak małych przerwach między turniejami trudno realnie poprawić swoją grę – zauważyła.

Rybakina prezentuje w Melbourne znakomitą formę. Było to jej ósme z rzędu zwycięstwo z zawodniczką z czołowej dziesiątki rankingu. W tegorocznym Australian Open nie straciła jeszcze seta i w żadnym meczu nie pozwoliła rywalkom ugrać więcej niż siedem gemów.

W starciu ze Świątek słabsze momenty miała jedynie na samym początku. Polka przełamała ją w pierwszym gemie, jednak Kazaszka natychmiast odpowiedziała tym samym. Jeszcze w kolejnym gemie Rybakina musiała bronić trzech break pointów, rozpoczynając serwis od stanu 0–40.

Reklama

Był to jednak koniec jej problemów. Od stanu 2:1 w pierwszym secie nie musiała już bronić żadnego break pointu, a cały mecz zakończyła z dorobkiem 10 asów serwisowych, przy trzech po stronie Świątek.

– Oczywiście nie jestem zadowolona z wyniku. To był mecz grany na dużej intensywności. Pierwszy set był wyrównany, kilka piłek zrobiło różnicę – oceniła Polka.

Druga partia szybko wymknęła się jej spod kontroli. W drugim gemie przy własnym podaniu nie zdobyła ani jednego punktu, a po kilku minutach było już 0:3. Kolejne przełamanie i prowadzenie Rybakiny 5:1 praktycznie przesądziło losy spotkania, które zakończyło się asem serwisowym.

Reklama

– Na początku drugiego seta trochę spadła moja intensywność. Jelena podkręciła tempo i była bardzo precyzyjna. Na tak szybkich kortach jak tutaj nigdy nie będzie mi się grało łatwo – przyznała Świątek.

Było to dwunaste spotkanie obu tenisistek, a bilans ich rywalizacji pozostaje idealnie wyrównany – po sześć zwycięstw każdej z nich.

Największym sukcesem Rybakiny pozostaje triumf w Wimbledonie w 2022 roku. Rok później dotarła do finału Australian Open, gdzie przegrała z Aryną Sabalenką, wcześniej eliminując Świątek w 1/8 finału.

Reklama

W czwartkowym półfinale rozstawiona z numerem 5. Rybakina zmierzy się z Jessicą Pegulą (nr 6.), która pokonała Amandę Anisimovą 6:2, 7:6. Drugą parę półfinałową tworzą liderka rankingu Sabalenka oraz Elina Switolina.

W najbliższym notowaniu rankingu WTA Świątek zachowa drugą pozycję, a Sabalenka pozostanie liderką. Rybakina i Pegula wciąż mają szansę awansować na trzecie miejsce – Kazaszce wystarczy finał, a Amerykanka potrzebuje do tego tytułu.

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości