Sobotni wieczór w Zielonce pod Warszawą zamienił się w scenę tragedii, która ponownie uruchomiła dyskusję o bezpieczeństwie przewozów realizowanych przez aplikacje. W zderzeniu Audi i taksówki zginęło dwóch młodych mężczyzn. Trzeci pasażer walczy o życie w szpitalu. Za kierownicą Hondy pracującej jako taksówka siedział 37-letni obywatel Turcji. Mężczyzna był trzeźwy, ale został zatrzymany i usłyszał zarzuty.
Wypadek zarejestrowała kamerka samochodowa jednego ze świadków. Na nagraniu widać Hondę jadącą lewym pasem. W pewnym momencie kierowca podejmuje próbę zawrócenia — mimo że sygnalizacja świetlna pozwalała kierowcom jadącym prosto kontynuować jazdę. Chwilę później rozpędzone Audi z ogromną siłą uderza w taksówkę. Skutki były dramatyczne.
Po publikacji nagrania internet zalały komentarze dotyczące bezpieczeństwa pasażerów i jakości weryfikacji kierowców pracujących dla platform przewozowych. Szczególnie że od miesięcy policja alarmuje o licznych nieprawidłowościach wykrywanych podczas kontroli takich przewozów.
Stołeczna policja regularnie prowadzi akcję „Bezpieczny Przewóz”, kontrolując kierowców realizujących kursy zamawiane przez aplikacje. Wyniki tych działań od dawna budzą niepokój.
Funkcjonariusze wielokrotnie zatrzymywali osoby przebywające w Polsce nielegalnie, kierowców bez ważnych uprawnień, pod wpływem alkoholu lub narkotyków, a nawet osoby poszukiwane przez międzynarodowe służby. Problemem okazują się również dokumenty — od nieważnych praw jazdy po wątpliwości dotyczące autentyczności przedstawianych zezwoleń.
Formalnie przepisy są jasne. Kandydat na kierowcę taksówki musi posiadać polskie prawo jazdy, aktualne badania lekarskie oraz zaświadczenie o niekaralności. W Warszawie wymagany jest także identyfikator TAXI. Od czerwca 2024 roku wszyscy kierowcy wykonujący przewozy na aplikację mają obowiązek posiadania polskiego prawa jazdy.
Ministerstwo Infrastruktury tłumaczyło wtedy, że zmiany mają zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów i ułatwić służbom weryfikację kierowców. Firmy pośredniczące w przewozach zostały zobowiązane do sprawdzania tożsamości kierowców, ich dokumentów oraz niekaralności jeszcze przed rozpoczęciem współpracy.
Problem — jak twierdzą przedstawiciele środowiska taksówkarzy — polega jednak na tym, że teoria coraz częściej rozmija się z praktyką.
Od lat organizacje zrzeszające polskich taksówkarzy przekonują, że obecny system jest nieszczelny i wymaga gruntownej przebudowy. Ich zdaniem największym błędem jest to, że licencję otrzymuje przedsiębiorca lub partner flotowy, a nie kierowca, który faktycznie przewozi pasażerów.
— Dzisiaj licencję na przewóz osób dostaje przedsiębiorca, a nie człowiek wykonujący usługę. To podstawowy problem tego systemu — mówi Paweł Saturski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Taksówkarzy Zawodowych.
Jak podkreśla, właściciele dużych flot często zarządzają setkami samochodów. W praktyce oznacza to ogromną presję biznesową, by auta nie stały bezczynnie.
— Jeśli ktoś ma kilkaset aut w leasingu, zrobi wszystko, żeby te samochody zarabiały każdego dnia — zauważa Saturski.
Według związkowców każdy kierowca powinien przechodzić indywidualną certyfikację i posiadać własne, imienne uprawnienia do wykonywania zawodu. Dziś odpowiedzialność za weryfikację kandydatów w dużej mierze spoczywa na prywatnych firmach.
Środowisko taksówkarzy uważa, że to zdecydowanie za mało.
Najwięcej emocji budzi kwestia zagranicznych praw jazdy. Obecnie dokumenty zdobyte w wielu krajach mogą zostać wymienione na polskie uprawnienia bez konieczności ponownego zdawania egzaminu praktycznego.
Zdaniem przedstawicieli branży to poważny błąd.
— Taki kierowca powinien przejść choćby uproszczony egzamin praktyczny. Egzaminator powinien sprawdzić, jak zachowuje się na drodze i czy rzeczywiście potrafi bezpiecznie jeździć — przekonuje Saturski.
Dodaje również, że różnice w stylu jazdy pomiędzy poszczególnymi regionami świata bywają ogromne.
— Inna kultura jazdy jest w Afryce czy Azji, a inna w Europie. Tego nie można ignorować — podkreśla.
Wśród postulatów związku zawodowego pojawia się także obowiązek posiadania polskiego prawa jazdy przez minimum trzy lata oraz wymóg znajomości języka polskiego przynajmniej na poziomie komunikatywnym.
Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury zapowiada kolejne zmiany. Resort przygotował projekt nowelizacji przepisów, który ma zaostrzyć wymogi wobec kierowców taksówek i zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów.
Nowe regulacje mają rozszerzyć katalog przestępstw wykluczających możliwość wykonywania zawodu kierowcy, a od obywateli państw spoza Unii Europejskiej wymagać przedstawienia dokumentów o niekaralności z kraju pochodzenia.
Projekt ma w najbliższym czasie trafić do konsultacji publicznych. Po tragedii w Zielonce pytanie nie brzmi już jednak, czy system wymaga zmian, ale czy państwo zdąży je wprowadzić, zanim dojdzie do kolejnych dramatów.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze