Sobotni wieczór w podwarszawskich Ząbkach zakończył się dramatem, który wstrząsnął mieszkańcami regionu. Chwilę po godz. 19.40 na drodze wojewódzkiej nr 631 doszło do potężnego zderzenia kilku samochodów. Siła uderzenia była tak ogromna, że jedno z aut — audi, którym podróżowali młodzi mężczyźni — zostało dosłownie rozerwane na części. Dwóch pasażerów zginęło, trzeci wciąż walczy o życie.
Do tragedii doszło w rejonie skrzyżowania ulic Piłsudskiego i Szwoleżerów w Ząbkach. Według wstępnych ustaleń policji kierowca hondy, wykorzystywanej do przewozu osób przez aplikację, poruszał się prawym pasem przeznaczonym wyłącznie do skrętu w prawo. W pewnym momencie niespodziewanie zmienił tor jazdy i rozpoczął manewr zawracania, przecinając pasy ruchu na środku skrzyżowania.
Wtedy doszło do zderzenia z audi jadącym lewym pasem na wprost. Nagranie opublikowane w mediach społecznościowych przez portal Miejski Reporter pokazuje moment uderzenia — sekundy, które zakończyły się katastrofą.
Po kolizji audi straciło panowanie, obróciło się i z ogromną siłą uderzyło w słup sygnalizacji świetlnej oraz bariery energochłonne. Samochód rozpadł się na dwie części, a elementy karoserii zostały rozrzucone po całej jezdni. Odłamki uszkodziły jeszcze trzy inne auta jadące z przeciwka — dwie toyoty oraz dostawczego forda.
Audi podróżowało trzech młodych mężczyzn. Obrażenia okazały się dramatyczne. Jeden z pasażerów został wyrzucony z pojazdu, drugi był zakleszczony we wraku i strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu hydraulicznego, by go wydostać.
Na miejscu przez długi czas trwała akcja ratunkowa. Pracowali strażacy, zespoły ratownictwa medycznego oraz policjanci. Do działań skierowano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Wszyscy poszkodowani z audi trafili do szpitali. Mimo wysiłków lekarzy życia dwóch mężczyzn — w wieku 22 i 23 lat — nie udało się uratować. Trzeci z uczestników wypadku, 24-latek, pozostaje w stanie krytycznym.
Informację o tragicznej śmierci młodych mężczyzn potwierdził rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Śledczy od pierwszych chwil pracowali na miejscu zdarzenia, zabezpieczając ślady i analizując przebieg wypadku. Policja potwierdziła już, że hondą kierował 37-letni obywatel Turcji, legalnie przebywający w Polsce. Mężczyzna był trzeźwy.
Funkcjonariusze zatrzymali kierowcę. Jak przekazano, to właśnie wykonywany przez niego manewr zawracania ze skrajnego prawego pasa jest obecnie uznawany za najbardziej prawdopodobną przyczynę tragedii.
Postępowanie w sprawie prowadzi policja z Wołomina pod nadzorem prokuratury. Śledczy będą teraz analizować monitoring, nagrania świadków oraz zabezpieczone ślady, by dokładnie odtworzyć przebieg jednego z najbardziej dramatycznych wypadków drogowych ostatnich miesięcy w okolicach Warszawy.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze