W okresie dorastania wielu rodziców doświadcza odrzucenia ze strony swoich dzieci. Nastolatki nie chcą już być z nami tak blisko jak dawniej, a jednocześnie – paradoksalnie – bardzo potrzebują naszej obecności. „Okres dorastania to czas budowania odrębności i niezależności – swoiste preludium do dorosłego, samodzielnego życia. Duński pedagog Jesper Juul podkreśla, że młodzi ludzie w tym okresie wręcz muszą przeciwstawiać się dorosłym, bo właśnie dzięki temu kształtują własną tożsamość, wzmacniają poczucie wartości i rozwijają godność. Aby jednak mogli rozwijać się w sposób zdrowy i zrównoważony, potrzebują wsparcia i bezwarunkowej akceptacji ze strony dorosłych” – pisze pedagożka Magdalena Boćko-Mysiorska na stronie dziecisawazne.pl.
Choć rodzice pozostają najważniejszym źródłem wsparcia, w okresie dorastania nastolatki zaczynają coraz bardziej polegać na swoich rówieśnikach.
Psycholog z Harvardu, Howard Gardner, w książce Changing Minds zauważa, że około dziesiątego roku życia to właśnie rówieśnicy – a nie rodzice – zaczynają odgrywać pierwszoplanową rolę w decyzjach dziecka dotyczących jego zachowań i wyborów.
Dlaczego tak się dzieje?
Aby mózg młodego człowieka mógł się prawidłowo rozwijać, potrzebuje on przestrzeni do samodzielnego poznawania świata, podejmowania decyzji i mierzenia się z konsekwencjami swoich działań. To często niepokoi rodziców, którzy mają poczucie utraty kontroli.
„Okres adolescencji – szczególnie między 12. a 17. rokiem życia – to czas intensywnych zmian strukturalnych w mózgu. A jeśli mózg to my, to sposób, w jaki postrzegamy świat, zależy właśnie od jego stanu. Nastolatek w okresie zmian będzie niekonsekwentny, będzie często zmieniał zdanie – i nie można go z tego wyleczyć. To etap rozwojowy, który każdy z nas musi przejść” – wyjaśnia prof. Marek Kaczmarzyk, neurobiolog.
Na stronie dziecisawazne.pl czytamy, że „różne części mózgu dojrzewają w różnym czasie, przez co ich współpraca nie zawsze przebiega harmonijnie. To wpływa na emocjonalną niestabilność, impulsywność i trudności w dostrzeganiu granic innych ludzi. Nastolatkowie nie zawsze zdają sobie sprawę, że ich słowa lub zachowania mogą ranić innych”.
Nam, dorosłym, trudno sobie wyobrazić stan, w jakim znajduje się nastolatek. „Nasze stabilne mózgi nie są w stanie w pełni zrozumieć tego, przez co przechodzą młodzi ludzie. I to trzeba zaakceptować – inaczej zaczniemy myśleć, że zawodzimy jako rodzice” – mówi prof. Kaczmarzyk.
Jak więc reagować?
„Trzeba im towarzyszyć – z odległości rzutu kamieniem. Nastolatki nie chcą nas mieć zbyt blisko, ale bardzo potrzebują naszej obecności. Takiej spokojnej, świadomej, nieinwazyjnej. Chcą wiedzieć, że mogą na nas liczyć, kiedy będą tego potrzebować” – dodaje neurobiolog.
Jako gatunek społeczny najlepiej czujemy się wśród ludzi, którzy widzą świat podobnie jak my.
„Wyobraźcie sobie, że traficie do świata, w którym wszyscy postrzegają rzeczywistość zupełnie inaczej niż wy. Szukając bezpieczeństwa, wybieracie tych, którzy rozumieją wasz sposób myślenia. Tak samo działa nastolatek – dlatego naturalnie ciągnie go do rówieśników” – tłumaczy prof. Kaczmarzyk.
Relacja rodzic–dziecko w okresie dojrzewania zmienia się. Choć młodzi ludzie często sprawiają wrażenie, że odpychają dorosłych, nadal głęboko potrzebują ich miłości, wsparcia i wskazówek. Nawet gdy coraz bardziej się usamodzielniają, rodzice pozostają kluczowymi przewodnikami i punktami odniesienia.
Wielu rodziców zastanawia się, gdzie popełniło błąd, gdy ich dziecko przestaje szukać kontaktu i woli spędzać czas z rówieśnikami.
„Ale to nie jest ucieczka od, to jest bieg do – do miejsca, gdzie młody człowiek spotyka innych, którzy mówią jego językiem i rozumieją jego świat. Grupa rówieśnicza staje się dla niego przestrzenią bezpieczeństwa. To jednak nie oznacza, że rodzice przestają być ważni – po prostu muszą na chwilę przyjąć inną perspektywę” – podsumowuje prof. Marek Kaczmarzyk.
Wypowiedzi prof. Marka Kaczmarzyka pochodzą z webinaru „Jak tworzyć wspierające relacje?”, który odbył się 3 listopada 2025 roku.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze