Reklama

Myślisz, że odmowa mandatu cię chroni? Możesz się zdziwić

Odmowa przyjęcia mandatu oznacza, że sprawa trafia do sądu. Teoretycznie kierowca ma więc możliwość zakwestionowania zarzucanego mu wykroczenia i przedstawienia swoich racji. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy chodzi o przewinienie, za które przepisy przewidują trzymiesięczne zatrzymanie prawa jazdy.

Co dzieje się z dokumentem, jeśli kierowca nie zgadza się z policjantem i odmawia przyjęcia mandatu? Właśnie o to zapytali przedstawicieli dwóch ministerstw posłowie Piotr Król, Jerzy Polaczek i Robert Warwas. Parlamentarzyści zwracają uwagę, że obecne procedury mogą prowadzić do sytuacji, w której kierowca zostaje zawieszony pomiędzy decyzjami różnych instytucji. Formalnie nikt ostatecznie nie rozstrzygnął jego sprawy, ale w praktyce możliwość korzystania z prawa jazdy może zostać zablokowana.

Trybunał zakwestionował automatyzm. Przepisy jednak pozostały

Źródłem problemu jest sytuacja prawna, która powstała po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2022 roku. TK uznał wówczas, że zatrzymywanie prawa jazdy na trzy miesiące wyłącznie na podstawie informacji przekazanej przez policję narusza konstytucyjne standardy.

Reklama

Chodzi między innymi o kierowców, którym zarzucono przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h lub przewożenie zbyt wielu pasażerów. Wcześniej informacja od funkcjonariusza w praktyce uruchamiała procedurę prowadzącą do zatrzymania dokumentu. Kierowca mógł nie zgadzać się z pomiarem czy okolicznościami zdarzenia, ale konsekwencje odczuwał jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem sporu.

Wyrok miał zmienić tę sytuację. Problem w tym, że odpowiednie przepisy nie zostały później dostosowane w sposób, który całkowicie rozwiałby proceduralne wątpliwości. Ustawa o kierujących pojazdami nadal przewiduje bowiem wydawanie przez starostę decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy.

Reklama

W rezultacie poszczególne urzędy mogą podchodzić do podobnych spraw w różny sposób. Jak wskazują autorzy interpelacji, część starostów nie chce automatycznie odbierać kierowcy uprawnień, jeśli ten odmówił przyjęcia mandatu, a jego odpowiedzialność nie została jeszcze potwierdzona przez sąd.

Urzędnicy argumentują, że przed podjęciem decyzji powinni dokładnie przeanalizować cały materiał dowodowy. Sama informacja przekazana przez policję nie zawsze jest przez nich traktowana jako wystarczająca do natychmiastowego pozbawienia kierowcy możliwości prowadzenia pojazdów.

Reklama

I właśnie tutaj zaczynają się największe komplikacje.

Kierowca może utknąć między policją, starostą i sądem

Mechanizm opisany przez parlamentarzystów przypomina administracyjny klincz. Policjant stwierdza wykroczenie, które zgodnie z przepisami powinno skutkować zatrzymaniem prawa jazdy. Nawet jeśli kierowca nie przyjmuje mandatu, informacja o zdarzeniu trafia do Centralnej Ewidencji Kierowców, a odpowiednie dokumenty są przekazywane do starosty.

Starosta może jednak uznać, że bez ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy nie ma podstaw do automatycznego wydania decyzji. Postępowanie zostaje więc wstrzymane lub oczekuje na wynik procesu.

Reklama

Sąd zajmuje się natomiast przede wszystkim odpowiedzialnością kierowcy za konkretne wykroczenie. Nie zawsze rozstrzyga przy tym administracyjną kwestię zatrzymania dokumentu. W efekcie może powstać sytuacja, w której żadna instytucja nie wydała jeszcze ostatecznej decyzji pozbawiającej kierowcę uprawnień, a mimo to jego prawo jazdy pozostaje zablokowane w systemie.

To właśnie ten mechanizm posłowie określają mianem swoistej „pułapki kompetencyjnej”. Kierowca może bowiem mieć problem z ustaleniem, do którego organu powinien się zwrócić, aby skutecznie zakwestionować swoją sytuację jeszcze przed zakończeniem postępowania sądowego.

Reklama

Stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji nie przyniosło jednak odpowiedzi na wszystkie pojawiające się wątpliwości.

Sekretarz stanu w MSWiA Czesław Mroczek wskazał, że z punktu widzenia policjanta obowiązujące procedury nadal muszą być realizowane. Oznacza to, że jeśli funkcjonariusz stwierdzi wykroczenie objęte sankcją zatrzymania prawa jazdy, wykonuje przewidziane prawem czynności również wtedy, gdy kierujący odmawia przyjęcia mandatu.

Według stanowiska resortu kierowca może później kwestionować decyzję wydaną przez starostę, korzystając ze środków przewidzianych w Kodeksie postępowania administracyjnego. Sam policjant nie ma natomiast podstaw, aby odstąpić od przewidzianej procedury tylko dlatego, że osoba zatrzymana do kontroli nie zgadza się z zarzutem.

Reklama

Nadal pozostaje jednak pytanie, jak dokładnie powinien zachować się starosta po otrzymaniu informacji od policji, gdy sprawa wykroczenia dopiero czeka na sądowe rozstrzygnięcie. Odpowiedź MSWiA nie rozwiała tej wątpliwości. Interpelacja została jednak skierowana również do Ministerstwa Infrastruktury, którego stanowisko może mieć w tej sprawie istotne znaczenie.

Tysiące kierowców tracą prawo jazdy. Jest jeden szczególny wyjątek

Przepisy przewidują sytuacje, w których nawet po popełnieniu czynu normalnie skutkującego zatrzymaniem prawa jazdy kierowca może uniknąć takiej konsekwencji. Chodzi o działanie w stanie wyższej konieczności.

Reklama

Mowa jednak o naprawdę wyjątkowych okolicznościach. Można wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś przekracza prędkość, ponieważ wiezie do szpitala osobę znajdującą się w bezpośrednim zagrożeniu życia. Innym przykładem może być zabranie do samochodu większej liczby osób, niż formalnie pozwalają na to przepisy, jeśli jest to konieczne dla ochrony ich zdrowia lub życia przed nagłym niebezpieczeństwem.

Takie przypadki zdarzają się jednak sporadycznie. Znacznie częściej kierowcy rzeczywiście tracą dokumenty za poważne przekroczenia prędkości.

Reklama

Z danych przedstawionych przez MSWiA wynika, że w 2024 roku za jazdę o ponad 50 km/h za szybko w obszarze zabudowanym zatrzymano około 23,6 tys. praw jazdy. Rok później liczba ta wzrosła do 24,3 tys.

Od 3 marca 2026 roku przepisy są jeszcze surowsze. Trzymiesięczna utrata prawa jazdy grozi również za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym, jeśli do wykroczenia dojdzie na dwukierunkowej drodze jednojezdniowej.

Tylko od początku stycznia do końca maja 2026 roku w obszarze zabudowanym zatrzymano z tego powodu 8765 praw jazdy. Kolejne 2584 przypadki odnotowano poza terenem zabudowanym.

Reklama

Problem nie dotyczy więc pojedynczych kierowców. Każdego roku podobna procedura obejmuje dziesiątki tysięcy osób. Tym bardziej istotne staje się jednoznaczne ustalenie, co powinno wydarzyć się w sytuacji, gdy kierowca mówi policjantowi „nie przyjmuję mandatu” i chce udowodnić swoje racje przed sądem.

Na razie stanowisko MSWiA wskazuje jasno: sama odmowa przyjęcia mandatu nie zatrzymuje działań podejmowanych przez policję. Znacznie mniej jasne pozostaje natomiast to, co dzieje się później – gdy sprawa trafia na styku kompetencji policji, starostwa i sądu.

Źródło: motoryzacja.interia.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości