Poznała go w sieci. Miał być romantycznym muzykiem z Ekwadoru, przysłał pierścionek, planował przylot do Polski. Zamiast miłości przyszło brutalne zderzenie z rzeczywistością — 59-letnia kobieta straciła prawie 13 tysięcy złotych, a „artysta” zniknął bez śladu. Policja ostrzega: to coraz częstszy schemat oszustwa, który łapie tysiące Polek i Polaków.
To miał być początek pięknej historii. 59-letnia mieszkanka powiatu ostrowskiego poznała w internecie mężczyznę, który przedstawił się jako muzyk z Ekwadoru. Szybko zdobył jej zaufanie — wysyłał romantyczne wiadomości, deklarował uczucia, a nawet przesłał pocztą tani pierścionek zaręczynowy. Obiecywał przyjazd do Polski i wspólne życie.
W październiku pojawił się pierwszy „warunek”: kobieta miała wykupić kartę fana, która rzekomo upoważniała ją do wejścia na jego koncert w Polsce. Nie podano jednak żadnej daty ani miejsca wydarzenia. 59-latka przelała ponad 4 tysiące złotych na konto wskazane przez rzekomego menedżera artysty.
Potem poprosił o więcej — dane osobowe, adres zamieszkania, zdjęcie oraz kolejną wpłatę. Tym razem ponad 8 tysięcy złotych „na ubezpieczenie lotu”. Kobieta, przekonana o prawdziwości relacji, przelała pieniądze.
Kilka dni później kontakt się urwał. Dopiero wtedy zorientowała się, że padła ofiarą klasycznego romance scamu — oszustwa, w którym przestępcy budują relację emocjonalną tylko po to, by wyłudzić pieniądze. Straciła łącznie prawie 13 tys. zł.
Policja apeluje o ostrożność: internetowi „amanci” coraz częściej wykorzystują samotność i wrażliwość swoich ofiar. Schemat jest powtarzalny — szybkie deklaracje uczuć, historia o niemożności kontaktu telefonicznego, prośba o pieniądze na „bilet”, „ubezpieczenie” lub nagłe problemy życiowe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze