To nie scenariusz kryminału, ale rzeczywistość z podwarszawskiego Milanówka. Radczyni prawna Anita B. kompletnie straciła hamulce – i to dosłownie. Policja zatrzymywała ją już kilka razy na jeździe po pijaku, ma na koncie trzy akty oskarżenia, a teraz w końcu trafiła za kratki.
Pijana w citroenie – zderzyła się z BMW i uciekła
28 sierpnia, za kółkiem citroena, radczyni prawna pędziła w kierunku Adamowizny. Nagle zjechała na przeciwny pas i zderzyła się czołowo z BMW. Zamiast pomocy – dała nogę do domu. Za nią pobiegli świadkowie, a badanie policyjne nie pozostawiło wątpliwości: ponad 1,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Citroen został skonfiskowany, a wobec kobiety zastosowano dozór. Ale to jej wcale nie powstrzymało.
„Nic nie pamiętam” – drugi raz złapana po pijaku
16 września historia powtórzyła się. Tym razem Anita B. prowadziła opla. Wyniki alkomatu – od 0,28 do 0,26 mg/l. Pytana przez śledczych, radczyni udawała amnezję. – „Nie pamiętam, czy prowadziłam samochód” – miała tłumaczyć.
Areszt i pytania o poczytalność
Prokuratura nie miała wątpliwości: to zagrożenie dla życia i zdrowia innych. Sąd przychylił się do wniosku i radczyni trafiła na trzy miesiące do aresztu. Teraz śledczy chcą sprawdzić jej poczytalność.
Prawniczka z problemem – co na to izba?
Kobieta wciąż formalnie wykonuje zawód radcy prawnego. O sprawie powiadomiono już Okręgową Izbę Radców Prawnych w Warszawie. Przypomnijmy: oprócz dwóch ostatnich wybryków, wobec Anity B. toczą się już trzy procesy o jazdę po pijaku.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze