Reklama

Mieszkańcy Łomianek powiedzieli STOP

Piątkowe popołudnie na drodze krajowej nr 7 upłynęło pod znakiem protestu i narastającej frustracji. Mieszkańcy Łomianek wyszli na przejście dla pieszych w rejonie skrzyżowania ulic Warszawskiej i Przyłuskiego, by w symboliczny, ale widoczny sposób zaprotestować przeciwko paraliżowi komunikacyjnemu, który od lat towarzyszy dojazdom do stolicy.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami demonstracja rozpoczęła się około godziny 15 i trwała do 17. Przez dwie godziny uczestnicy protestu w Burakowie przechodzili przez pasy, korzystając wyłącznie z zielonego światła. Choć forma była legalna, efekt był natychmiastowy — korek szybko urósł do niemal trzech kilometrów i sięgał aż do mostu im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Na miejscu obecna była policja. Aspirant Kamil Sobótka z Komendy Stołecznej Policji przekazywał, że protest nie pogorszył znacząco sytuacji, która i tak w piątkowe popołudnia jest wyjątkowo trudna. Funkcjonariusz tuż po rozpoczęciu akcji informował, że utrudnienia pomiędzy Warszawą a Łomiankami wynikają głównie z natężenia ruchu związanego z powrotami z pracy, a obecni na miejscu uczestnicy demonstracji chodzą po przejściu dla pieszych w momencie, gdy sygnalizator sygnalizuje zielone światło.

Reklama

Choć protest zakończył się punktualnie o godzinie 17, kierowcy nie odczuli natychmiastowej ulgi. Zator utrzymywał się jeszcze długo po rozejściu się demonstrantów, co tylko potwierdziło skalę problemu.

Codzienny koszmar kierowców

Dla mieszkańców Łomianek i okolic korki nie są wyjątkiem, lecz codziennością. W porannym szczycie samochody stoją już od skrzyżowania Pułkowej z Wóycickiego, a przejazd na warszawskie Bielany potrafi zająć nawet godzinę. Dotarcie na prawy brzeg Wisły bywa jeszcze bardziej czasochłonne — nierzadko przekracza półtorej godziny.

Reklama

Protestujący jasno wskazują, że obecny układ drogowy nie wytrzymuje rosnącego ruchu. Ich postulaty obejmują m.in. wydłużenie czasu zielonego światła na ulicy Pułkowej (z wyraźnym priorytetem dla drogi krajowej), zmianę organizacji ruchu na skrzyżowaniu Estrady z Wólczyńską, przyspieszenie budowy buspasa oraz usunięcie betonowej blokady w rejonie mostu Północnego.

Petycje, odpowiedzi i polityczne deklaracje

Mieszkańcy od dawna próbują walczyć o zmiany także oficjalnymi kanałami. Ponad miesiąc temu do władz Warszawy i Łomianek trafiła petycja w sprawie pilnej poprawy organizacji ruchu. Odpowiedź stołecznego ratusza była jednak mało optymistyczna — wskazano, że programy sygnalizacji świetlnej zostały już „wyżyłowane” do granic możliwości, a problemem jest po prostu zbyt duży ruch.

Reklama

Nowy impuls pojawił się w tym tygodniu. W poniedziałek doszło do spotkania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z burmistrzem Łomianek Tomaszem Dąbrowskim. Po rozmowach zapowiedziano budowę buspasa w ciągu ulicy Pułkowej — rozwiązania tymczasowego, które ma poprawić komunikację między miastami do czasu realizacji kluczowej inwestycji.

Chodzi o brakujący odcinek trasy S7 pomiędzy Kiełpinem a połączeniem z Trasą Armii Krajowej. Jak przypomina Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, według aktualnych harmonogramów pierwsi kierowcy pojadą nową trasą najwcześniej w 2032 roku.

Reklama

Do tego czasu mieszkańcy Łomianek zapowiadają, że nie zamierzają milczeć. Piątkowy protest był tylko kolejnym sygnałem ostrzegawczym — i niewykluczone, że nie ostatnim.

 

 

Źródło: tvn24

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości