Reklama

Mandaty sypią się lawinowo. Rekord na S7!

Gdzie kierowcy w Polsce muszą szczególnie uważać na licznik? Na trasie S7, między Falęcicami a Nowym Gozdem (woj. mazowieckie), działa najdłuższy w kraju odcinkowy pomiar prędkości. Ma aż 14 kilometrów długości i sprawia, że mandaty potrafią sypać się lawinowo. To absolutny rekord, a zarazem przykład, jak nowoczesne rozwiązania zmieniają kontrolę ruchu drogowego.

Dlaczego właśnie odcinkowy pomiar?

Fotoradar ustawiony w jednym punkcie działa tylko chwilowo – kierowcy zwalniają przed urządzeniem, a chwilę później znów przyspieszają. Odcinkowy pomiar prędkości eliminuje ten trik. Samochód „łapany” jest na początku i końcu kontrolowanego odcinka, a system automatycznie oblicza średnią prędkość przejazdu. Jeśli ta przekracza dopuszczalne 120 km/h (dla aut osobowych na S7), mandat jest nieunikniony.

Na 14-kilometrowym odcinku nie ma więc szans na „chwilowe” przyspieszenie – każde złamanie limitu zostanie odnotowane. Lokalizacja nie jest przypadkowa. S7 to jedna z najruchliwszych tras w Polsce, a wspomniany fragment od lat uchodził za szczególnie problematyczny.

Reklama

Mandaty i punkty karne

Przekroczenie średniej prędkości oznacza nie tylko mandat od 50 do nawet 2500 zł, lecz także punkty karne. Dla zawodowych kierowców może to być szczególnie dotkliwe. Choć odcinkowe pomiary nie wyeliminują całkowicie piratów drogowych, skutecznie uczą cierpliwości i przypominają, że pedał gazu nie zawsze musi być wciśnięty do oporu.

Dla jednych to narzędzie poprawiające bezpieczeństwo, dla innych – „maszynka do ściągania pieniędzy”. Jedno jest pewne: rekordowy, 14-kilometrowy pomiar na S7 stał się symbolem nowej ery kontroli prędkości na polskich drogach.

Reklama

 

 

Źrodło: moto.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości