Robert Lewandowski wciąż czeka na pierwsze trafienie w Major League Soccer. Chicago Fire przegrało na wyjeździe z New York City FC 1:3, ponosząc drugą kolejną porażkę po wznowieniu rozgrywek. Polski napastnik wszedł na boisko po przerwie, ale nie zdołał odmienić losów spotkania. Wokół zespołu narasta krytyka, a część kibiców domaga się wzmocnień po niedawnym odejściu Hugo Cuypersa, dotychczasowego lidera klasyfikacji strzelców MLS.
Chicago bardzo źle rozpoczęło spotkanie na Yankee Stadium. New York City FC objęło prowadzenie już w 11. minucie po trafieniu Nicolása Fernándeza. Dziesięć minut później goście odpowiedzieli golem Joela Watermana, który wykorzystał zamieszanie po rzucie wolnym.
Remis utrzymał się jednak tylko przez osiem minut. W 29. minucie Agustín Ojeda ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a w 40. minucie wynik na 3:1 ustalił Malachi Jones. Jak się później okazało, były to ostatnie bramki tego wieczoru.
Chicago kończyło spotkanie z dziewięcioma strzałami, z czego sześć było celnych. Gospodarze oddali 11 prób i tylko trzy celne – wszystkie zakończyły się bramkami.
37-letni Lewandowski tym razem nie znalazł się w podstawowym składzie. Gregg Berhalter wprowadził go na boisko od początku drugiej połowy w miejsce Marena Haile-Selassiego. Polak otrzymał więc 45 minut na próbę odrobienia dwubramkowej straty.
Już kilka minut po wejściu znalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu Philipa Zinckernagela z rzutu wolnego, ale nie zdołał czysto uderzyć piłki, a dodatkowo był na pozycji spalonej. Później był pilnowany przez dwóch obrońców przy jednej z nielicznych okazji w „szesnastce”, a w końcówce nieczysto trafił piłkę głową.
Lewandowski często opuszczał pole karne, szukał piłki głębiej i próbował uczestniczyć w konstruowaniu akcji. Nie przełożyło się to jednak na poważniejsze zagrożenie pod bramką New York City.
Był to drugi oficjalny występ Lewandowskiego w barwach Chicago Fire. W debiucie przeciwko Interowi Miami wyszedł w podstawowym składzie i rozegrał 63 minuty. Chicago przegrało wówczas 2:3.
Polski napastnik przeniósł się do Stanów Zjednoczonych pod koniec czerwca po czterech sezonach w FC Barcelonie. Chicago przedstawiało jego pozyskanie jako jeden z najważniejszych transferów w historii klubu. Lewandowski podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu MLS 2027/28.
Początek nie jest jednak taki, jakiego oczekiwali kibice. Po dwóch występach Polak pozostaje bez gola, a jego nowy zespół oba spotkania przegrał.
Dodatkowe emocje wywołuje decyzja podjęta przez klub tuż przed rozpoczęciem nowego etapu sezonu. Chicago sprzedało Hugo Cuypersa do meksykańskiego CF Monterrey. Belg w momencie uzgodnienia transferu miał na koncie 13 goli w 11 ligowych występach i prowadził w klasyfikacji strzelców MLS.
Berhalter wcześniej wskazywał na możliwość ustawiania Cuypersa i Lewandowskiego jednocześnie. Ostatecznie do takiego rozwiązania nie doszło, ponieważ Belg opuścił klub. Pod nieobecność Lewandowskiego przeciwko New York City na środku ataku wystąpił 33-letni Robin Lod, który przez większość kariery był wykorzystywany przede wszystkim jako pomocnik.
Po kolejnej porażce wśród sympatyków Chicago Fire nasiliły się głosy domagające się uzupełnienia kadry, przede wszystkim w ofensywie. Odejście najskuteczniejszego zawodnika zespołu i jednoczesne sprowadzenie Lewandowskiego sprawiły, że sposób budowania drużyny znalazł się pod szczególną obserwacją.
Potrzeby kadrowe Chicago nie ograniczają się do ataku. Mbekezeli Mbokazi, podstawowy obrońca reprezentacji Republiki Południowej Afryki podczas zakończonych mistrzostw świata, zmaga się z urazem dolnej części ciała. Klub potwierdził jego nieobecność w kadrze na spotkanie w Nowym Jorku, a Berhalter po meczu mówił o dłuższej przerwie zawodnika.
Sobotni występ również pokazał problemy defensywne. Chicago straciło trzy bramki w ciągu pierwszych 40 minut, a późniejsza poprawa nie wystarczyła już do odwrócenia wyniku.
Mimo dwóch kolejnych porażek Fire pozostaje w czołowej czwórce Konferencji Wschodniej. Po 16 rozegranych spotkaniach zespół ma 26 punktów i bilans ośmiu zwycięstw, dwóch remisów oraz sześciu porażek. New York City FC po sobotniej wygranej ma 25 punktów w 17 meczach i zbliżyło się do Chicago na jeden punkt.
Kolejna okazja do przełamania nadejdzie 1 sierpnia. Chicago Fire wróci wówczas na Soldier Field i podejmie Charlotte FC. Dla Lewandowskiego będzie to następna szansa na zdobycie pierwszej bramki w amerykańskiej lidze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze