Reklama

Kosmiczni kanibale istnieją. Te gwiazdy pożerają własne planety

Astronomowie odkryli jedne z najbardziej intrygujących śladów kosmicznej destrukcji. W Drodze Mlecznej odnaleziono gwiazdy, które najprawdopodobniej pochłonęły część swoich planet. Badacze mówią wręcz o odnalezieniu dowodów „zbrodni”, które rozegrały się we wczesnych etapach formowania układów planetarnych.

Odkrycie dotyczy sześciu czerwonych karłów – niewielkich, stosunkowo chłodnych gwiazd, które są najliczniejszym typem gwiazd w naszej galaktyce. Choć z zewnątrz nie wyróżniają się niczym szczególnym, ich wnętrza skrywają zaskakującą historię. Wszystko wskazuje na to, że w przeszłości dosłownie pochłonęły krążące wokół nich skaliste planety.

Tajemniczy ślad pozostawiony przez zaginione światy

Badacze z Keele University oraz University of Exeter przeanalizowali tysiące gwiazd, poszukując nietypowych sygnałów chemicznych. Kluczowym tropem okazał się lit – pierwiastek, którego obecność w atmosferach czerwonych karłów jest wyjątkowo trudna do wyjaśnienia.

Reklama

Choć czerwone karły są chłodniejsze od Słońca, ich wnętrza osiągają temperatury wystarczające do szybkiego niszczenia litu w reakcjach jądrowych. Oznacza to, że młode gwiazdy tego typu powinny stosunkowo szybko pozbywać się jego śladów.

Tymczasem w sześciu analizowanych obiektach astronomowie wykryli zaskakująco wysokie ilości tego pierwiastka. Zdaniem naukowców najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest „dokarmienie” gwiazd materiałem pochodzącym z planet bogatych w lit. Innymi słowy – gwiazdy mogły po prostu pochłonąć swoje skaliste światy.

Reklama

Gwiazdy zjadły planety o masie nawet 10 Ziem

Odkrycie było możliwe dzięki analizie danych spektroskopowych z projektu Gaia-ESO Survey. Wśród milionów obserwacji wytypowano sześć czerwonych karłów należących do trzech młodych gromad gwiazd: NGC 2451a, Blanco 1 oraz NGC 2516.

Gromady te mają od około 50 do 200 milionów lat, co w astronomicznej skali oznacza bardzo młody wiek. To właśnie w takich środowiskach procesy formowania i migracji planet mogą być szczególnie gwałtowne.

Analizy sugerują, że każda z badanych gwiazd mogła pochłonąć od trzech do nawet dziesięciu mas Ziemi materiału planetarnego. Taka „kosmiczna uczta” wystarczyłaby, by ponownie wzbogacić atmosferę gwiazdy w lit i pozostawić chemiczny ślad widoczny miliony lat później.

Reklama

To mogło wydarzyć się także w naszym Układzie Słonecznym

Choć odkrycie brzmi sensacyjnie, samo zjawisko nie jest dla astronomów całkowitym zaskoczeniem. Od lat modele teoretyczne przewidywały, że młode gwiazdy mogą niszczyć część swoich planet podczas burzliwego procesu tworzenia układów planetarnych.

Nowe obserwacje dostarczają jednak jednych z najmocniejszych dowodów na to, że takie wydarzenia rzeczywiście mają miejsce. Co więcej, naukowcy nie wykluczają, że podobne procesy mogły zachodzić również w historii naszego własnego Układu Słonecznego. Jeśli tak było, część dawnych planet lub planetozymali mogła zniknąć bez śladu, wpadając wprost do młodego Słońca.

Reklama

Wyniki badań opublikowano na łamach prestiżowego czasopisma naukowego Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Głównym autorem pracy jest Robin Jeffries, który podkreśla, że odkrycie otwiera nowe możliwości badania losów planet w młodych układach gwiazdowych i pozwala zajrzeć w jedne z najbardziej dramatycznych rozdziałów ich historii.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości