Każdego lata powraca to samo pytanie: czy czeka nas plaga komarów? Wielu z nas winą za ich liczebność obarcza łagodną zimę, licząc, że siarczysty mróz skutecznie ograniczy populację najbardziej uciążliwych owadów. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. To nie temperatura zimą decyduje o tym, ile komarów będzie uprzykrzać nam wakacyjne wieczory. Znacznie większe znaczenie ma pogoda w kolejnych miesiącach – przede wszystkim ilość opadów i dostępność wody.
Owady od milionów lat doskonale radzą sobie z zimowymi warunkami. Gdy temperatura stopniowo spada, znajdują schronienie, a ich organizmy uruchamiają mechanizmy pozwalające przetrwać nawet bardzo silne mrozy. Najlepszym dowodem jest Syberia, gdzie zimy są znacznie ostrzejsze niż w Polsce, a mimo to latem komary i meszki tworzą chmary, które skutecznie uprzykrzają życie ludziom i zwierzętom.
Jeżeli więc lato okaże się wilgotne, a po intensywnych opadach długo będą utrzymywały się kałuże, rozlewiska i zastoiska wody, owady dostaną idealne warunki do rozmnażania. Gdy będzie sucho, ich liczebność wyraźnie spadnie. W przypadku wielu gatunków właśnie dostęp do wilgoci jest najważniejszym czynnikiem decydującym o sukcesie kolejnego pokolenia.
Choć to komary są symbolem letniej uciążliwości, w rzeczywistości należą do całej grupy owadów żywiących się krwią. W Polsce żyją także meszki, bąki, gzy, bolimuszki, jusznice czy coraz częściej spotykane strzyżaki jelenie, potocznie nazywane latającymi kleszczami.
Każdy z tych gatunków wypracował własną strategię zdobywania pokarmu. Jusznice szczególnie aktywne stają się przed burzą, gdy wzrasta wilgotność powietrza. Bąki wykorzystują doskonały wzrok i błyskawicznie odnajdują swoje ofiary, a ich ukłucia należą do najbardziej bolesnych spośród wszystkich krajowych owadów. Z kolei bolimuszka, której nazwa nie jest przypadkowa, potrafi pozostawić po sobie wyjątkowo dotkliwe wspomnienie.
Coraz więcej emocji budzą również strzyżaki jelenie. Choć wyglądem przypominają kleszcze, w rzeczywistości są muchówkami. Doskonale przystosowały się do życia w sierści jeleni, saren czy łosi. Po znalezieniu żywiciela chwytają się go tak mocno, że bardzo trudno je usunąć. W ostatnich latach obserwuje się ich coraz więcej, co wielu badaczy wiąże z ocieplającym się klimatem.
Pojawiają się także badania wskazujące, że strzyżaki mogą przenosić materiał genetyczny niektórych bakterii. Naukowcy podkreślają jednak, że wykrycie bakterii w organizmie owada nie oznacza jeszcze, iż skutecznie zakaża on ludzi. W tej kwestii wciąż potrzeba dalszych badań.
Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że samce komarów są całkowicie niegroźne. Żywią się nektarem kwiatów, sokami roślinnymi i wodą. Krwi potrzebują wyłącznie samice, ponieważ zawarte w niej białka i składniki odżywcze są niezbędne do produkcji jaj.
Sam moment ukłucia również jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Komar najpierw wprowadza do skóry substancje znieczulające, dzięki którym nie odczuwamy bólu. Następnie podaje związki zapobiegające krzepnięciu krwi oraz rozszerzające naczynia krwionośne. Dopiero po odlocie owada organizm zaczyna reagować na obce białka obecne w ślinie, czego efektem jest charakterystyczne swędzenie i zaczerwienienie skóry.
To także tłumaczy, dlaczego dwie osoby spacerujące razem mogą wrócić do domu z zupełnie inną liczbą bąbli. Nie zawsze oznacza to, że jedna z nich została pogryziona częściej. Często różnica wynika po prostu z odmiennej reakcji układu odpornościowego.
Paradoksalnie to nie komary są owadami, których najbardziej powinny obawiać się zwierzęta gospodarskie. Znacznie większym zagrożeniem potrafią być meszki.
Ich larwy rozwijają się w płynącej wodzie i odgrywają ważną rolę w oczyszczaniu środowiska, filtrując zawieszone w niej cząstki organiczne. Problem pojawia się wtedy, gdy występują masowo. Tysiące meszek jednocześnie atakujących jedno zwierzę mogą wywołać bardzo silną reakcję organizmu. Nie chodzi o utratę krwi, lecz o substancje zawarte w ślinie owadów, które w skrajnych przypadkach prowadzą nawet do obrzęku płuc i śmierci zwierzęcia.
Historia zna przypadki spektakularnych strat. W latach 20. XX wieku nad Dunajem masowe pojawy meszek doprowadziły do śmierci kilkunastu tysięcy sztuk bydła. To pokazuje, że niewielki owad może mieć ogromny wpływ nie tylko na zdrowie zwierząt, ale także na gospodarkę.
Nie mniej niezwykłe są gzy. W przeciwieństwie do bąków nie piją krwi dorosłe osobniki. Ich larwy rozwijają się wewnątrz organizmów zwierząt. Samice potrafią rodzić żywe larwy i dosłownie wstrzykiwać je do nozdrzy owiec, gdzie pasożyty rozwijają się przez wiele miesięcy, zanim zostaną wydalone podczas kichania lub kaszlu.
Specjaliści są zgodni, że wiele popularnych gadżetów reklamowanych jako odstraszacze owadów nie ma potwierdzonej skuteczności. Znacznie lepiej działają repelenty, czyli preparaty utrudniające owadom odnalezienie człowieka.
Naturalne olejki eteryczne, takie jak mięta, lawenda czy eukaliptus, maskują zapachy, którymi owady kierują się podczas poszukiwania żywiciela. Ich działanie jest jednak krótkotrwałe i wymaga częstego ponawiania.
Najskuteczniejsze pozostają preparaty zawierające substancje takie jak DEET, ikarydyna lub IR3535. Nie zabijają one owadów, lecz zakłócają ich zdolność wykrywania człowieka. Dzięki temu komar lub kleszcz wie, że w pobliżu znajduje się potencjalna ofiara, ale nie potrafi jej precyzyjnie zlokalizować.
Eksperci zwracają również uwagę, że skuteczna walka z komarami nie powinna koncentrować się na opryskach dorosłych owadów. Znacznie lepsze efekty przynosi zwalczanie ich larw jeszcze w zbiornikach wodnych, zanim zdążą przeobrazić się w postacie dorosłe. To rozwiązanie bardziej efektywne i znacznie trwalsze niż sezonowe opryski wykonywane dopiero wtedy, gdy komary zdążą już opanować okolicę.
Latem warto więc pamiętać, że komary są jedynie najbardziej rozpoznawalnymi przedstawicielami znacznie większej grupy owadów. Większość z nich odgrywa ważną rolę w przyrodzie, jednak w sprzyjających warunkach potrafią stać się poważnym problemem – nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt i całych ekosystemów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze