To słowa, które elektryzują Warszawę. Blue City – jedno z najbardziej rozpoznawalnych centrów handlowych w stolicy – może zniknąć z mapy miasta. Wiceprezes spółki nie wyklucza nawet wyburzenia galerii i budowy mieszkań.
Powstałe 20 lat temu na warszawskiej Ochocie Blue City znalazło się w najpoważniejszym kryzysie w swojej historii. Od ponad roku centrum handlowe funkcjonuje pod sądowym nadzorem, a jego przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania. Powód? Banki odmówiły przedłużenia spłaty kredytu w wysokości 156 mln euro, mimo że – jak podkreśla zarząd – zobowiązania były regulowane terminowo.
W rozmowie z propertynews.pl wiceprezes spółki Yoram Reshef nie kryje rozgoryczenia. Przyznaje, że decyzja banków była dla zarządu ogromnym zaskoczeniem i – jego zdaniem – nie miała ekonomicznego uzasadnienia. Teraz jednak kluczowe jest nie szukanie winnych, ale ratowanie przyszłości obiektu.
I właśnie tutaj padają słowa, które mogą oznaczać prawdziwy przełom – albo koniec pewnej epoki. Reshef otwarcie mówi o konieczności posiadania „planu B”. Jeśli model galerii handlowej przestanie się opłacać, możliwy jest najbardziej radykalny scenariusz.
– Gdy się okaże, że galeria jest już niepotrzebna, to przecież nie urządzę w niej cyrku. Być może ją zburzymy i zbudujemy mieszkania – przyznaje bez ogródek.
Choć zainteresowanie zakupem Blue City istnieje, żadna z ofert nie ma dziś charakteru wiążącego. Czas działa na niekorzyść – decyzje dotyczące dalszych losów obiektu mają zapaść najpóźniej do końca marca 2026 roku. Tymczasem zagrożonych jest ponad tysiąc miejsc pracy, a niepewność udziela się zarówno najemcom, jak i pracownikom.
Paradoksalnie nadzieją dla galerii mogą być… mieszkania. W bezpośrednim sąsiedztwie Blue City planowana jest budowa około 600 lokali na wynajem, co – zdaniem zarządu – mogłoby wzmocnić bazę klientów centrum. Jednocześnie spółka zmaga się z ogromnym problemem pustostanów biurowych. Część biur została już przekształcona na potrzeby handlowe, a galeria jest obecnie skomercjalizowana w blisko 98 procentach.
Zmienia się też charakter najemców. Coraz większą rolę odgrywają dyskonty i rozbudowujące się sieci, które – jak przekonuje Reshef – dziś oferują standard, jaki jeszcze kilka lat temu był nie do pomyślenia w galeriach handlowych.
Czy Blue City przetrwa w dotychczasowej formie, czy podzieli los centrów handlowych z Zachodu i ustąpi miejsca mieszkaniom? Jedno jest pewne – los jednego z symboli warszawskiej Ochoty rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze