Reklama

Kobiety jako oprawczynie. Wstrząsająca historia z Warszawy

To miało być zwykłe spotkanie, jedno z wielu – kilka osób, alkohol, letni wieczór. Zamiast tego wydarzył się dramat, który na lata naznaczył życie młodej kobiety. Z akt sądowych wyłania się obraz przemocy tak bezwzględnej, że trudno uwierzyć, iż rozegrała się za zamkniętymi drzwiami mieszkania, w obecności innych ludzi.

Dla potrzeb tego tekstu zmienione zostały wszystkie dane osobowe.


Spotkanie, które zamieniło się w koszmar

Julia miała niespełna 21 lat, gdy tamtego dnia spotkała znajomego pod osiedlowym sklepem. Kilka piw, rozmowa, nic niezwykłego. W pewnym momencie dołączyła do nich kobieta – nazwijmy ją Karolina – która zaproponowała, by przenieśli się na imprezę do znajomych.

Mieszkanie na warszawskiej Woli było już pełne ludzi. Alkohol lał się swobodnie, atmosfera wydawała się luźna. Julia nie czuła się zagrożona – przynajmniej na początku. Wypiła kilka łyków piwa, po czym nagle źle się poczuła. Na prośbę Karoliny położyła się w sąsiednim pomieszczeniu, oddzielonym od reszty mieszkania prowizoryczną zasłoną.

Reklama

Nie zdążyła nawet dobrze zasnąć.

Po kilkunastu minutach do pokoju weszły trzy kobiety. To, co wydarzyło się później, trudno opisać bez poczucia wstrząsu. Zaczęło się od uderzeń – pięści, kopnięcia, szarpanie za włosy. Potem przemoc eskalowała. Julia została rozebrana siłą, upokarzana i wykorzystana seksualnie. Jej krzyki nie spotkały się z żadną reakcją.


Przemoc i upokorzenie

Z akt sprawy wynika, że napastniczki nie tylko biły, ale też szydziły z ofiary. Wyzwiska, kpiny, komentarze – wszystko to miało jeden cel: złamać ją psychicznie.

Reklama

Motyw? Przekonanie, że Julia wcześniej „zaszkodziła” ich znajomemu, który trafił do więzienia po próbie napaści seksualnej na ulicy. Kobiety uznały, że to ona jest odpowiedzialna za jego zatrzymanie. W rzeczywistości – jak wynika z zeznań – Julia nie zgłaszała sprawy i nie składała obciążających zeznań.

To jednak nie miało znaczenia.

Przemoc trwała kilkadziesiąt minut. W pewnym momencie napastniczki użyły przedmiotów, groziły kolejnymi aktami brutalności. Przerwały dopiero wtedy, gdy ich ofiara przestała reagować i krzyczeć.

Reklama

Ale to nie był koniec.


Długie skutki traumy

Kiedy Julia próbowała opuścić mieszkanie, natrafiła na kolejnych oprawców. Jeden z mężczyzn oskarżył ją o kradzież pieniędzy i pod pretekstem „przeszukania” znów zastosował przemoc – bił ją, ciągnął po podłodze, zmusił do rozebrania się. Według ustaleń śledczych robił jej także zdjęcia.

W tym samym czasie inni uczestnicy imprezy przyglądali się temu lub ignorowali sytuację. Nikt nie zareagował.

Julia wyszła z mieszkania dopiero po dłuższej chwili – wypuszczona przez właściciela lokalu, który wcześniej nie interweniował. Była zastraszana, ostrzegana przed konsekwencjami zgłoszenia sprawy.

Reklama

Mimo to zdecydowała się mówić.

Następnego dnia, za namową znajomego i pracownika opieki społecznej, trafiła pod opiekę lekarzy i policji. Obrażenia były poważne – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Lęk, bezsenność, powracające obrazy zdarzenia – towarzyszyły jej jeszcze długo po tamtej nocy.


Wyrok po czasie

Śledztwo trwało długo, proces również. Ostatecznie sąd uznał trzy kobiety za winne brutalnego zgwałcenia i skazał je na bezwzględne kary więzienia. W uzasadnieniu podkreślono, że działały wspólnie i świadomie, a ich czyn cechował się wysokim stopniem społecznej szkodliwości.

Reklama

Apelacje obrony nie przyniosły zmiany wyroku – został on utrzymany w mocy.

Źródło: wiadomosci.onet.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama