Morsowanie w Wiśle najwyraźniej stało się sportem premium – przynajmniej wtedy, gdy organizuje je miasto. Dziewiąta edycja miejskiej szkółki morsowania, organizowanej na stołecznej plaży, kosztowała w tym roku ponad 340 tys. złotych. To niemal trzykrotnie więcej niż jeszcze dwa lata temu, gdy podobna inicjatywa pochłonęła 120 tys. zł brutto.
Rzecznik Zarządu Zieleni m.st. Warszawy przekonuje, że wszystko odbywa się „zgodnie z aktualnymi realiami rynkowymi”. Problem w tym, że te „realia” rosną szybciej niż poziom Wisły po roztopach.
Dla firm eventowych, które dobrze znają kalendarz zamówień publicznych Zarządu Zieleni, końcówka roku to prawdziwe eldorado. Niewielkim nakładem sił – i bez szczególnie kosztownej infrastruktury – można bowiem zgarnąć solidne pieniądze. W tym roku za organizację zaledwie sześciu spotkań morsów miasto zapłaciło ponad 341 tys. zł.
Dla porównania:
2023 r. – morsowanie kosztowało 120 tys. zł i nie wymagało przetargu,
edycja ósma – 279 825 zł,
edycja dziewiąta – już ponad 340 tys. zł.
Proste wyliczenie pokazuje, że jedno spotkanie warszawskich morsów kosztowało w tym roku blisko 57 tys. zł.
Niezależna.pl zapytała Zarząd Zieleni, czy taka kwota nie jest przypadkiem… lekko rozgrzana.
„Cena jednostkowa jednego spotkania jest pochodną pełnego zakresu zamówienia i obejmuje wszystkie elementy niezbędne do bezpiecznej i prawidłowej realizacji wydarzenia, w tym zabezpieczenie medyczne i ratownicze, obsługę instruktorską, infrastrukturę, logistykę oraz koordynację organizacyjną” – odpowiedziała Karolina Kwiecień-Łukaszewska, rzecznik Zarządu Zieleni m.st. Warszawy.
Jeszcze więcej emocji – i jeszcze więcej pieniędzy – budzi „Przełom roku w Dzielnicy Wisła”. W ubiegłym roku przetarg na morsowanie połączono z organizacją sylwestra. Całość kosztowała miasto blisko 440 tys. zł.
W tym roku oficjalne rozstrzygnięcie przetargu jeszcze nie zapadło, ale już wiadomo, że sama impreza sylwestrowa pochłonie ponad 153 tys. zł. Do postępowania zgłosił się tylko jeden oferent – Lake Bud sp. z o.o. – który wycenił swoje usługi na 149 902 zł.
Jak tłumaczy Zarząd Zieleni, każdorazowo przeprowadzana jest analiza rynku, uwzględniająca wzrost kosztów pracy, zabezpieczenia technicznego i medycznego – wszystko zgodnie z Prawem zamówień publicznych.
niezalezna.pl sprawdził, jak te „realia rynkowe” wyglądają w praktyce. Sylwester nad Wisłą zaplanowano dla 300 osób, a zabawa potrwa niecałe cztery godziny – od 20:00 do 23:50.
Efekt?
Koszt jednej osoby: 510 zł.
Oczywiście – zapłaci miasto. Czyli podatnicy.
Dla porównania:
praskie kluby oferują sylwestra za 130–190 zł (DJ, szampan, atrakcje),
alternatywny klub na Woli – 180 zł (250 zł w dniu imprezy), dwa parkiety, fire show i szwedzki stół,
bardziej elegancki SPATiF – 490 zł z kolacją, winem i stolikiem przez całą noc,
dom weselny pod Warszawą – 350 zł z pełnym cateringiem i alkoholem,
teatry i kina – 350–400 zł z pokazami i poczęstunkiem.
Co zatem dostanie uczestnik miejskiego sylwestra za 510 zł? W specyfikacji zamówienia Zarząd Zieleni wymaga m.in.:
drobnego poczęstunku i upominków,
gorących napojów przez cały czas trwania imprezy,
100 leżaków i 100 koców,
dwóch ognisk i sauny,
koncertu akustycznego, gawęd przy ogniu, gry terenowej, marszu z pochodniami i aktywności sportowej.
Wszystko w duchu eko: „Wszystkie materiały, scenografia i dekoracje powinny być wykonane z naturalnych, ekologicznych lub biodegradowalnych materiałów”.
Nie będzie nagłośnienia scenicznego, fajerwerków, ogrodzeń ani dmuchańców – te zostały wyraźnie zakazane.
Jednego jednak zabraknąć nie może: widocznej identyfikacji wizualnej Zarządu Zieleni m.st. Warszawy i jego promocji na terenie wydarzenia.
Bo choć Wisła zimna, a ogniska ekologiczne, rachunek dla podatników pozostaje wyjątkowo… gorący.
Źródło: niezależna.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze