To, że w Polsce mamy problem z demografią, wie już chyba każdy. Ale najwidoczniej są tacy, którym wymieranie narodu się podoba. Ba, niektórzy z nich wręcz tę wizję aktywnie wspierają. Na przykład poprzez naklejkę na drzwiach hotelu nad Bałtykiem, z dumnym przekazem: „Pieski – zapraszamy, dzieci – zakaz wstępu”. Tak właśnie wygląda dzisiejszy postęp w praktyce – piesek może, dziecko nie.
Ktoś tu najwyraźniej pomylił Polskę z zachodnim „rajem”, gdzie można z dumą obnosić się z nietolerancją wobec dzieci, a jednocześnie obnosić się z tolerancją wobec wszystkiego innego, co wymyśliły współczesne elity progresu. I nie chodzi tu bynajmniej o prawo właściciela do decydowania, kogo chce przyjąć w swoim lokalu. Problemem jest trend, według którego dzieci przestały być radością, a stały się czymś gorszym od psa – zwierzęcia, które dziś zasługuje na więcej empatii, szacunku i zrozumienia niż człowiek w wieku przedszkolnym.
Znakomitym podsumowaniem absurdu tej sytuacji był wpis Krzysztofa Bosaka, który przypomniał, że społeczeństwo stawiające na pieski, tęczowe towarzystwo i wygodne życie bez odpowiedzialności za kolejne pokolenia, to społeczeństwo, które nie tylko zasługuje na samozagładę, ale z entuzjazmem na tę zagładę pędzi.
Obrońcy takich naklejek często mówią: „Nie podoba się, to załóż swój hotel”. Pięknie, ale czy naprawdę tędy droga? Idąc tym tropem, szybko doczekamy się restauracji, hoteli czy plaż z zakazem wstępu dla osób, które nie wpisują się w nowy "tęczowo-psi" ideał. Czy naprawdę społeczeństwo może sobie pozwolić na ten luksus, by dzieci traktować jak przeszkodę? Szczególnie w kraju, w którym każde dziecko powinno być witane z wdzięcznością, bo jest przyszłością narodu, a nie kłopotem do rozwiązania.
Nie jest problemem dziecko. Problemem są nieodpowiedzialni rodzice, którzy uważają, że cały świat musi tolerować ich wychowawcze porażki. Jeśli więc właścicielom lokali przeszkadzają źle zachowujące się dzieci, niech po prostu wypraszają źle wychowujących rodziców, a nie dzieci jako takie. To wymaga odwagi i zdrowego rozsądku – czego najwyraźniej zaczyna w Polsce brakować.
Jeśli wybieramy społeczeństwo, które woli komfort zwierząt od dobra ludzi, to nie narzekajmy potem, że zastępują nas inni. Bo jeśli piesek jest cenniejszy od dziecka, to być może nie zasługujemy na przetrwanie.
Ale na szczęście, drodzy Państwo, wciąż mamy wybór. Możemy zacząć bronić wartości, które zbudowały nasz naród, a nie poddawać się bezrefleksyjnie modnym trendom zachodniego samobójstwa cywilizacyjnego. Jeszcze jest czas, ale zegar tyka.
.
Barbara Mikulska-Rola
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze