W Stambule zaczyna się proces, który może na lata zdefiniować turecką scenę polityczną. Na ławie oskarżonych zasiada Ekrem Imamoglu — demokratycznie wybrany burmistrz największej metropolii Turcji, polityk opozycji i jeden z najpoważniejszych rywali prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Prokuratura domaga się dla niego wyroku, który brzmi niemal abstrakcyjnie: 2352 lata więzienia.
Sprawa ma ogromny ciężar polityczny. Imamoglu to oficjalny kandydat Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) w wyborach prezydenckich planowanych na 2028 rok. Dla wielu wyborców w Turcji jest symbolem politycznej alternatywy wobec rządzącego od ponad dwóch dekad obozu Erdogana. Dla władz — politykiem oskarżonym o stworzenie rozbudowanego systemu korupcyjnego w stambulskim ratuszu.
Rozprawa rusza niemal rok po zatrzymaniu Imamoglu i odsunięciu go od kierowania Stambułem. W tym czasie opozycja zdążyła uczynić z niego swojego głównego kandydata w przyszłych wyborach prezydenckich. Formalnie miastem zarządza dziś pełniący obowiązki burmistrza Nuri Aslan, również związany z CHP.
Proces odbywa się w ogromnym kompleksie sądowo-więziennym Marmara — jednym z największych tego typu obiektów w Europie. To właśnie tam od miesięcy przetrzymywany jest Imamoglu wraz z częścią swoich współpracowników.
Skala sprawy jest ogromna. Oprócz byłego burmistrza przed sądem stanie łącznie 402 oskarżonych. Postępowanie dotyczy szeregu zarzutów związanych z funkcjonowaniem władz metropolii Stambułu.
Sam akt oskarżenia liczy niemal cztery tysiące stron.
Prokuratura zarzuca Imamoglu stworzenie i kierowanie strukturą, która — według śledczych — miała doprowadzić do gigantycznych strat finansowych dla miasta. Mowa o 161 miliardach lir tureckich, czyli około 3,6 miliarda dolarów.
Łącznie wobec polityka sformułowano 140 zarzutów. Wśród nich znajdują się m.in.:
założenie i kierowanie organizacją przestępczą
przyjmowanie łapówek (12 przypadków)
pranie pieniędzy
oszustwa na szkodę instytucji publicznych
manipulowanie przetargami publicznymi (70 przypadków)
ukrywanie dowodów
naruszenia przepisów środowiskowych
Autorem aktu oskarżenia jest były prokurator generalny Stambułu Akin Gurlek, który obecnie pełni funkcję ministra sprawiedliwości.
Imamoglu od początku konsekwentnie odrzuca wszystkie zarzuty. On sam oraz jego polityczne zaplecze przekonują, że proces ma charakter polityczny i jest elementem szerszej presji władz na opozycję.
Zatrzymanie popularnego burmistrza wywołało w Turcji ogromne emocje. W wielu miastach kraju wybuchły demonstracje, które według komentatorów były największą falą protestów od czasu antyrządowych manifestacji w 2013 roku.
W kolejnych miesiącach zatrzymano również wielu samorządowców i działaczy CHP. Według danych opozycji w aresztach przebywa obecnie 15 burmistrzów tej partii.
Rząd konsekwentnie odpiera zarzuty o polityczny charakter sprawy. Przedstawiciele władz podkreślają, że turecki wymiar sprawiedliwości działa niezależnie, a zarzuty wobec Imamoglu mają opierać się na „twardych dowodach”.
Kariera Imamoglu jest stosunkowo młoda jak na tureckie standardy polityczne. Do CHP wstąpił w 2008 roku, a sześć lat później został burmistrzem dzielnicy Beylikduzu na europejskich obrzeżach Stambułu.
Przełom nastąpił w 2019 roku. W wyborach na burmistrza całej metropolii pokonał kandydata rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Wyniki zostały jednak unieważnione i głosowanie powtórzono — co tylko wzmocniło jego pozycję. W powtórzonych wyborach wygrał jeszcze wyraźniej.
Dla Erdogana była to dotkliwa porażka. Stambuł ma w tureckiej polityce znaczenie symboliczne — to właśnie tu obecny prezydent rozpoczynał swoją karierę jako burmistrz w latach 1994–1998.
Imamoglu potwierdził swoją pozycję w 2024 roku, ponownie wygrywając wybory w metropolii. W efekcie bywa dziś nazywany jedynym politykiem w Turcji, który trzykrotnie pokonał obóz Erdogana w wyborach.
Choć rozpoczynający się proces jest najpoważniejszym wyzwaniem w jego karierze, nie jedynym. Imamoglu zmaga się również z inną sprawą, która może uniemożliwić mu start w wyborach prezydenckich.
W osobnym postępowaniu zakwestionowano ważność jego dyplomu uniwersyteckiego. A zgodnie z turecką konstytucją posiadanie wyższego wykształcenia jest warunkiem koniecznym, by ubiegać się o najwyższy urząd w państwie.
Dlatego wielu obserwatorów tureckiej polityki uważa, że rozpoczynający się proces to nie tylko sprawa sądowa. To także jeden z najważniejszych rozdziałów w politycznej rywalizacji, która w nadchodzących latach może zdecydować o przyszłości kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze