Jeszcze do niedawna zaparkowanie samochodu na warszawskim Mokotowie, na osiedlu Sielce, graniczyło z cudem. Kierowcy krążyli po wąskich uliczkach jak sępy nad zdobyczą, czekając aż ktoś odjedzie. Mieszkańcy od dawna mieli tego dość – i postanowili działać.
Dziś na osiedlu stanął nowy, niepozorny parkomat. To on ma zakończyć wieloletnią wojnę o miejsca postojowe. Od teraz każdy może zaparkować za darmo, ale tylko na pół godziny. Potem zaczynają się opłaty – 6 złotych za godzinę. Dla mieszkańców przygotowano wyjątek: pierwsze auto przypisane do lokalu parkuje bezpłatnie, a dla pozostałych przewidziano abonamenty miesięczne.
Choć to dopiero początek, efekty już widać.
– Wreszcie znalazłem miejsce bez jeżdżenia w kółko. Pierwszy raz od miesięcy – mówi z ulgą pan Krzysztof, mieszkaniec osiedla.
– Zawsze było tu pełno aut, dziś widać kilka pustych miejsc. Naprawdę różnica jest ogromna – dodaje pani Anna, która mieszka tu od dekady.
Problem narastał od momentu, gdy wzdłuż ulicy Czerniakowskiej wprowadzono miejską strefę płatnego parkowania. Kierowcy spoza osiedla zaczęli masowo zostawiać auta na terenie Sielc, żeby uniknąć opłat. Dla mieszkańców oznaczało to codzienną frustrację i brak miejsca pod własnym domem.
– Wiele wspólnot mieszkaniowych broni się przed takimi sytuacjami, montując szlabany. Ale tu mieszkańcy postanowili pójść inną drogą: nie zakazują parkowania, tylko wprowadzają opłaty. Chcesz stanąć? Zapłać – tłumaczy Jakub Dybalski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
Radosław Poniatowski, pełnomocnik zarządu spółdzielni MSM Energetyka, która zarządza terenem, podkreśla, że celem nie jest zarobek, lecz porządek.
– Dla mieszkańców nic się nie zmienia. Płacą tylko ci, którzy dotychczas korzystali z osiedlowych miejsc jak z darmowego parkingu miejskiego – mówi.
To nie pierwszy taki przypadek w Warszawie. Podobne rozwiązanie wprowadzono wcześniej na Ursynowie, w spółdzielni „Przy Metrze”. Tam również mieszkańcy mieli dość „obcych” samochodów, które blokowały miejsca.
Nie wszyscy jednak są pewni, czy wspólnoty mogą legalnie pobierać opłaty za parkowanie na swoim terenie.
– Regulaminy wspólnot mogą określać zasady korzystania z parkingu, ale pobieranie opłat bywa sporne. Sądy podchodzą do takich przypadków ostrożnie – zaznacza adwokat Paulina Wypych-Stańczak.
Mimo to mieszkańcy Sielc wierzą, że w końcu odzyskają spokój. Parking, który do tej pory był polem bitwy, zaczyna wreszcie przypominać miejsce dla ludzi, a nie tor wyścigowy.
Od teraz opłaty obowiązują całą dobę, siedem dni w tygodniu. Na Sielcach kończy się era darmowego parkowania – i zaczyna nowy porządek.
Źródło: warszawa.tvp.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze