To miała być „krótka przejażdżka”, a mogła skończyć się tragedią. W sylwestrową noc w Wyszogrodzie pijany kierowca ruszył w drogę, wioząc jeszcze bardziej pijanych pasażerów i… 10-miesięczne dziecko. Tylko odwaga jednego świadka przerwała ten dramat.
Szokujące sceny rozegrały się w sylwestrową noc w Wyszogrodzie. Około godziny 22.30 czujny świadek zauważył, że kierowca fiata może być pod wpływem alkoholu. Zareagował natychmiast – odebrał mężczyźnie kluczyki i wezwał policję. Jak się okazało, ta decyzja mogła uratować ludzkie życie.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Ich przypuszczenia szybko się potwierdziły. Za kierownicą siedział 37-letni mężczyzna, który miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu. Co więcej – nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.
To jednak był dopiero początek wstrząsających ustaleń. W samochodzie znajdowała się także para 32-latków oraz ich 10-miesięczne dziecko. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał ponad 2,5 promila alkoholu, a kobieta – ponad 1,5 promila. Jak ustalili policjanci, cała grupa wyruszyła… po alkohol.
Stan zdrowia niemowlęcia od razu zaniepokoił funkcjonariuszy. U dziecka zauważono objawy wyziębienia. Maluch został przekazany pod opiekę służb medycznych i socjalnych. Dorośli, którzy narazili je na poważne niebezpieczeństwo, poniosą konsekwencje swoich działań.
– Dzięki natychmiastowej reakcji świadka udało się zapobiec tragedii – podkreślają policjanci i apelują, by nigdy nie być obojętnym wobec takich sytuacji. Funkcjonariusze przypominają również, że wsiadanie za kierownicę po alkoholu to igranie z życiem – własnym i cudzym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze