Reklama

Chińskie koncerny motoryzacyjne inwestują w Europie. Polska poza mapą nowych fabryk

Chińscy producenci samochodów coraz śmielej wchodzą na rynek europejski, nie tylko poprzez sprzedaż, ale także budowę fabryk. Xpeng rozpoczął montaż modeli G6 i G9 w austriackim Grazu, korzystając z zakładów Magna Steyr, a Chery przejął dawną fabrykę Nissana w Barcelonie, gdzie powstaje model Ebro S700. Na liście dynamicznie rosnących inwestycji brakuje jednak Polski.

Nad Wisłą auta z Chin zdobywają coraz większą popularność – odpowiadają już za około 15 proc. sprzedaży detalicznej i w wielu przypadkach wyprzedzają zachodnich konkurentów. Mimo to koncerny z Państwa Środka wybierają inne kierunki ekspansji.

Węgry – hub chińskiej motoryzacji

Największym beneficjentem chińskich inwestycji są Węgry. To tam BYD buduje zakład w Szeged, który ma ruszyć w 2025 r., oraz centrum badawczo-rozwojowe w Budapeszcie. Kolejna fabryka powstanie w Turcji, a do 2028 r. koncern planuje, by większość sprzedawanych w Europie aut była produkowana lokalnie.

Reklama

Równolegle w kraju Viktora Orbána swoje fabryki stawiają giganci rynku baterii – CATL i EVE. To właśnie bliskość produkcji akumulatorów i zakładów samochodowych czyni Węgry atrakcyjną lokalizacją. Efekt? Branża motoryzacyjna zatrudnia tam już 150 tys. osób i odpowiada za 20 proc. produkcji przemysłowej – proporcjonalnie więcej niż w Niemczech.

Węgierski model przyciąga kolejnych inwestorów. Great Wall Motor rozważa ulokowanie zakładów w tym kraju, podobnie jak SAIC, właściciel marki MG. GAC prowadzi negocjacje dotyczące przejęcia fabryki Audi w Brukseli, a Dongfeng bada możliwość inwestycji we Włoszech.

Reklama

Polska na uboczu

Polska, mimo silnego sektora motoryzacyjnego – z fabrykami Stellantisa w Tychach i Gliwicach, Volkswagena w Poznaniu i Wrześni czy Toyoty w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach – pozostaje poza mapą chińskich fabryk. Przemysł motoryzacyjny zatrudnia tu ponad 200 tys. osób i odpowiada za 11 proc. produkcji przemysłowej, jednak nie przyciąga inwestycji z Chin.

Przyczyną może być brak spójnej strategii wobec elektromobilności i chińskich producentów. Węgry nie tylko oferują ulgi i subsydia, ale też aktywnie wspierają inwestorów administracyjnie, budując wizerunek kraju jako centrum produkcji aut elektrycznych i baterii. Polska natomiast wciąż koncentruje się głównie na tradycyjnych napędach.

Reklama

Nowy układ sił

Ekspansja chińskich producentów to odpowiedź na rosnące cła i wymogi lokalizacji produkcji w Europie. Lokalne fabryki pozwalają ominąć bariery i oferować konkurencyjne cenowo auta, stanowiąc coraz większe wyzwanie dla zachodnich koncernów.

Doświadczenia Węgier pokazują, że aktywna polityka wobec chińskich inwestorów przynosi wymierne efekty – od transferu technologii po rozwój regionalny. Pytanie, czy Polska wyciągnie z tego wnioski i zdąży wykorzystać szansę, zanim strategiczne lokalizacje na mapie Europy zostaną zajęte.

Źródło: Money.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości