Reklama

+4°C w Arktyce i zero śniegu. Polska wyprawa nie dotarła na Spitsbergen

Jeszcze niedawno taki scenariusz brzmiałby jak naukowa fantastyka. W kwietniu, w sercu Arktyki, zamiast skrzypiącego pod butami śniegu – odsłonięta ziemia. Zamiast mrozu – temperatura na plusie. I zamiast ekspedycji badawczej – odwołana misja.

Polscy naukowcy, którzy od lat regularnie docierali w okolice Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie, tym razem musieli się zatrzymać. Nie przez burzę, nie przez sprzęt, ale przez… brak zimy.


Arktyka, która przestała być przewidywalna

W rejonie Longyearbyen termometry pokazały około +4°C. To wartość bliższa wczesnej wiośnie w Europie Środkowej niż arktycznej normie, która dla tego okresu wynosi mniej więcej -15°C. Śniegu, który zwykle tworzy zwartą, kilkudziesięciocentymetrową pokrywę, praktycznie nie było.

Dla zespołu z Instytutu Geofizyki PAN i Uniwersytetu Śląskiego oznaczało to jedno: brak możliwości dotarcia w teren. Skutery śnieżne, podstawowy środek transportu w takich warunkach, stały się bezużyteczne.

Reklama

Jak relacjonował dr Bartłomiej Luks, kierujący międzynarodowym projektem badawczym LIQUIDICE, natura postawiła przed naukowcami podwójną przeszkodę. Fiord zablokował gęsty lód morski, uniemożliwiając dopłynięcie statku, a jednocześnie rekordowa odwilż odebrała możliwość poruszania się po lądzie.

Efekt? Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat polska ekspedycja nie dotarła do obszaru badań.


Nauka na odległość – nowa rzeczywistość badań polarnych

Plan tej wyprawy był ambitny i precyzyjnie zaplanowany. Naukowcy chcieli przeprowadzić pomiary ekwiwalentu wodnego śniegu oraz eksperyment izotopowy w zlewni Fuglebekken, który pozwoliłby lepiej zrozumieć procesy parowania śniegu.

Reklama

Na lodowcu Werenskiolda przygotowywano się do badań bilansu masy oraz uruchomienia stacji hydrometrycznej monitorującej przepływ wody.

Nic z tego nie doszło do skutku.

Zespół został zmuszony do polegania wyłącznie na podstawowych danych przesyłanych przez zimujących na miejscu pracowników stacji. To ogromne ograniczenie – dane terenowe, zbierane bezpośrednio przez badaczy, są nieporównywalnie dokładniejsze i bogatsze.

Podobne decyzje podjęli także partnerzy z Norwegii, którzy całkowicie wycofali się z badań. Włoski zespół zdołał zrealizować jedynie fragment swoich planów.

Reklama

Coraz częściej pojawia się więc pytanie: czy tradycyjne wyprawy badawcze do Arktyki mają jeszcze sens w dotychczasowej formie?


Koniec epoki skuterów śnieżnych?

Zdaniem ekspertów zmiany klimatu wymuszają nie tylko nowe pytania badawcze, ale też całkowitą zmianę metod pracy.

Norweski badacz Eirik Malnes zwraca uwagę, że wyprawy skuterowe organizowane wiosną stają się zbyt ryzykowne i nieprzewidywalne. Być może konieczne będzie ich przeniesienie na środek zimy – co z kolei oznacza pracę w warunkach nocy polarnej, jeszcze trudniejszych logistycznie i psychicznie.

Reklama

Jednocześnie rośnie znaczenie technologii, które jeszcze niedawno były jedynie wsparciem: satelitów i bezzałogowych dronów. To one mogą wkrótce stać się podstawowym narzędziem monitorowania Arktyki, zwłaszcza gdy „okno pogodowe” dla ludzi coraz szybciej się zamyka.

Tegoroczna sytuacja na Svalbardzie nie pozostawia złudzeń. Arktyka ociepla się wielokrotnie szybciej niż reszta planety, a zanik pokrywy śnieżnej to nie tylko problem dla naukowców. To także realne zagrożenie dla lokalnych ekosystemów i gospodarki opartej na turystyce.

Reklama

To sygnał, że świat, który badaliśmy przez dekady, właśnie wymyka się znanym schematom – i być może już nigdy nie będzie wyglądał tak samo.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości