14 sierpnia rusza nabór do rządowego pilotażu skróconego czasu pracy. Program jest otwarty dla wszystkich pracodawców, również urzędów. Ale jak wynika z odpowiedzi zebranych przez Serwis Samorządowy PAP, większość samorządów nie planuje do niego dołączyć. Decyzji nie podjęły jeszcze jedynie Strzegom i Lublin – reszta woli poczekać i… poobserwować.
Samorządowcy nie kwestionują idei lepszej równowagi między życiem a pracą. Problemem są kadry, pieniądze i dostępność usług.
Poznań: przy obecnej liczbie klientów – nierzadko wymagającej wręcz wydłużania godzin obsługi – skrócenie czasu pracy oznaczałoby konieczność dodatkowych etatów, których wynagrodzenia nie są refundowane w pilotażu. Do tego dochodzi zasada równego traktowania – na większości stanowisk urzędnicy muszą być dostępni przez pełen dzień.
Gniezno: zmiany podatkowe uszczupliły budżety JST. Mniej godzin bez wzrostu zatrudnienia uderzyłoby w jakość usług i tempo inwestycji – wskazuje urząd.
Reklama
Rybnik, Konin, Gdynia również nie wchodzą (Gdynia rozważy temat później; w Koninie ruszą rozmowy ze związkami).
Wisła deklaruje uważną obserwację: urząd ma świadczyć usługi przez pięć dni w tygodniu, więc ewentualne skrócenie dobowego wymiaru nie może ograniczyć dostępności. „Dobrze, że najpierw będzie pilotaż – da twarde dane do decyzji” – słyszymy w ratuszu.
Pilotaż MRPiPS „Skrócony czas pracy – to się dzieje”:
Nabór wniosków: 14 sierpnia – 15 września.
Realizacja: 1 stycznia – 31 grudnia 2026 r.
Rozliczenie: do 15 maja 2027 r. (sprawozdanie i kwartalne ankiety).
Wsparcie finansowe: do 1 mln zł na projekt, ale nie więcej niż 20 tys. zł na pracownika.
Na co środki? Ekspertyzy wdrożeniowe, badanie oczekiwań załogi/organizacji oraz dofinansowanie wynagrodzeń osób objętych pilotażem.
Kilka miast – w ramach własnych uzgodnień – obniżyło tygodniowy wymiar do 35 godzin:
Leszno, Włocławek – pięć dni pracy, 35 h/tydz.
Szczecinek – od 1 lipca 35-godzinny tydzień z wolnym poniedziałkiem lub piątkiem rotacyjnie.
To pokazuje, że krótszy tydzień da się ułożyć, ale lokalnie i po uzgodnieniach z załogą oraz związkami.
Potencjalne korzyści:
lepsza work-life balance,
efektywność wynikająca z większej regeneracji,
konkurencyjność urzędu jako pracodawcy.
Wyzwania, które studzą zapał:
obsługa interesantów przez cały dzień i pięć dni w tygodniu,
rozliczanie czasu pracy i nadgodzin w złożonych strukturach,
możliwa konieczność nowych etatów bez pełnej refundacji,
koszty dla budżetów JST.
Lublin widzi i plusy, i formalne przeszkody: skomplikowane rozliczanie czasu w urzędach z setkami pracowników w różnych systemach i pytania o sposób finansowania w całym okresie pilotażu.
Na razie – status quo. Większość ratuszy zostaje przy sprawdzonych rozwiązaniach (często już z elastycznymi godzinami startu pracy), by utrzymać stabilną obsługę i nie ryzykować spadku dostępności. Jeśli pilotaż dostarczy wiarygodnych danych, część samorządów może wrócić do tematu – być może z hybrydowymi modelami (rotacje, różne grafiki dla różnych wydziałów).
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze