Reklama

Znikają dzieci z Warszawy. „Tak źle jeszcze nie było”

Warszawska edukacja najmłodszych wchodzi w moment, który jeszcze kilka lat temu wydawał się mało prawdopodobny. Liczby mówią same za siebie – i nie są to dobre wiadomości. W ciągu zaledwie dwóch lat z systemu „zniknęło” ponad 4,5 tysiąca dzieci. To nie tylko statystyka, ale realna zmiana, która już dziś przestawia sposób myślenia o funkcjonowaniu przedszkoli w stolicy.

Rekrutacja do warszawskich przedszkoli. Dane, które nie pozostawiają złudzeń

Pod koniec marca ogłoszono wyniki pierwszego etapu rekrutacji do publicznych placówek. Wzięło w niej udział 344 przedszkoli oraz 66 szkół podstawowych prowadzących oddziały przedszkolne – głównie w dzielnicach na obrzeżach miasta. Zakwalifikowano 9 245 dzieci. Dla porównania: rok wcześniej było ich ponad 11,6 tys., a dwa lata temu niemal 13,8 tys.

— Tak źle jeszcze nie było. Faktyczne dane demograficzne są gorsze, niż przewidywaliśmy — przyznaje wprost zastępczyni prezydenta Warszawy, Renata Kaznowska.

Reklama

Prognozy są jeszcze bardziej niepokojące. Do 2030 roku liczba dzieci w wieku przedszkolnym może spaść w stolicy nawet o 15 tysięcy.

 


Demografia zmienia reguły gry

Jeszcze niedawno Warszawa przygotowywała się na zupełnie inny scenariusz. Gdy w czasach reformy edukacji za rządów Anna Zalewska sześciolatki wróciły do przedszkoli, miasto musiało szybko zwiększać bazę miejsc. Wówczas w szkołach podstawowych działało ponad 360 oddziałów przedszkolnych. Dziś zostało ich zaledwie 66.

Obecnie w stolicy funkcjonują 362 publiczne przedszkola, do których uczęszcza około 40 tysięcy dzieci. Jednak rzeczywistość demograficzna zmienia się szybciej niż plany.

Reklama

Miasto opiera swoje strategie – w tym dokumenty takie jak „Warszawa 2040+” – na prognozach Główny Urząd Statystyczny oraz własnych analizach, uwzględniających m.in. pozwolenia na budowę i zapisy planów zagospodarowania przestrzennego. Dane schodzą nawet do poziomu konkretnych kwartałów ulic.

— Spodziewaliśmy się spadków, ale ich tempo nas zaskoczyło. Są bardziej gwałtowne, niż zakładaliśmy — podkreśla Kaznowska.

Co ciekawe, przez pewien czas negatywne trendy łagodził napływ dzieci z zagranicy. Do warszawskich placówek uczęszczają dzieci ze 115 krajów, a po wybuchu wojny w Ukrainie system przyjął blisko 18 tysięcy nowych uczniów i przedszkolaków. To właśnie ten czynnik opóźnił moment, w którym demograficzny spadek stał się tak wyraźnie widoczny.

Reklama

 


Nadmiar miejsc i trudne decyzje

Paradoksalnie, mimo spadającej liczby dzieci, w tym roku każde z nich ma zapewnione miejsce w publicznym przedszkolu. Po pierwszym etapie rekrutacji pozostało ponad 4,6 tysiąca wolnych miejsc.

Problemy pojawiają się jednak gdzie indziej – w strukturze systemu. W niektórych dzielnicach, jak Białołęka, sytuacja jest szczególnie złożona. Starsze części, jak Tarchomin, notują spadek liczby dzieci i wolne miejsca, podczas gdy dynamicznie rozbudowująca się tzw. Zielona Białołęka wciąż potrzebuje nowych placówek.

Reklama

Jeszcze trudniejsze decyzje dotyczą zamykania przedszkoli. W centralnych dzielnicach, takich jak Mokotów czy Śródmieście, liczba dzieci bywa tak niska, że utrzymywanie placówek przestaje mieć uzasadnienie.

— Trudno bronić funkcjonowania przedszkola, do którego chodzi sześcioro dzieci, zwłaszcza gdy kilkadziesiąt metrów dalej działa drugie, również nieduże — mówi wiceprezydentka.

Zdarzają się placówki, w których liczba pracowników dorównuje liczbie dzieci. W Śródmieściu, przy 943 dostępnych miejscach, zgłosiło się zaledwie 341 dzieci.

Reklama

Miasto sprzeciwia się też odgórnemu narzucaniu liczebności grup. Jak argumentują samorządowcy, rzeczywistość jest zbyt zróżnicowana, by stosować jedną miarę dla wszystkich dzielnic.

Dodatkowym wyzwaniem są finanse. System dotacji dla przedszkoli niepublicznych powoduje, że wzrost wydatków w placówkach publicznych automatycznie podnosi koszty dla samorządu. Tymczasem – jak pokazuje praktyka – część prywatnych przedszkoli znika z rynku, bo działalność przestaje być opłacalna.

W odpowiedzi na zmieniające się potrzeby Warszawa rozwija oddziały integracyjne i specjalne. To reakcja na rosnącą liczbę dzieci wymagających wsparcia – rocznie wydaje się ponad 2 tysiące orzeczeń, a liczba dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi przekroczyła już 20 tysięcy.

Reklama

Zmienia się więc nie tylko liczba dzieci w systemie, ale też ich potrzeby. A to oznacza, że przed warszawską edukacją stoi nie tylko wyzwanie demograficzne, lecz także jakościowe – być może jeszcze trudniejsze.

Źródło: PAP Portal Samorządowy
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości