Choć Cezary Kulesza bez problemu utrzymał stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, przebieg Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego pokazał wyraźnie, że jego pozycja wewnątrz struktur federacji została osłabiona. Zmiany personalne w zarządzie oraz porażki jego najbliższych współpracowników wskazują, że przed PZPN-em burzliwe cztery lata, a układ sił ukształtowany w poniedziałek może zaważyć na przyszłości całej organizacji.
Prezes bez konkurencji, ale i bez zaplecza
Kulesza nie miał kontrkandydata, dlatego jego reelekcja była formalnością. Jednak już chwile po głosowaniu na prezesa pokazały, że nie będzie to kadencja łatwa. Delegaci nie udzielili poparcia żadnemu z jego kandydatów na stanowiska trzech wiceprezesów. Pomimo kilkukrotnych prób przeforsowania nazwisk Henryka Kuli, Macieja Mateńki i Mieczysława Golby, którzy pełnili te funkcje w latach 2021–2025, żaden z nich nie uzyskał wymaganej większości głosów.
W miejsce dotychczasowych wiceprezesów powołano nowe twarze: Adama Kaźmierczaka (sprawy organizacyjno-finansowe), Sławomira Kopczewskiego (szkolenie) oraz – co wzbudziło szczególne zainteresowanie – właściciela Legii Warszawa Dariusza Mioduskiego, który objął funkcję wiceprezesa ds. zagranicznych.
Mioduski: wygrany zjazdu i nowy rozgrywający
Wejście Dariusza Mioduskiego do ścisłego kierownictwa PZPN to nie tylko symboliczne przesunięcie akcentów, ale realna zmiana w układzie sił. Mioduski to osoba o silnej pozycji w europejskich strukturach piłkarskich, dobrze postrzegana zarówno w UEFA, jak i wśród międzynarodowych partnerów biznesowych. Jego obecność w zarządzie federacji może okazać się strategicznym wzmocnieniem – zwłaszcza w kontekście reprezentowania interesów polskiego futbolu na arenie międzynarodowej.
Jak przyznał Wojciech Cygan, członek zarządu PZPN i wiceprzewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy SA, kandydatura Mioduskiego była świadomym wyborem środowiska klubowego: „Nam bardzo zależało na tym, żeby kandydatem na wiceprezesa ds. zagranicznych była najlepsza i najbardziej odpowiedzialna osoba, czyli właśnie Dariusz Mioduski”.
Kluby przejmują inicjatywę
Jednym z najważniejszych wniosków z poniedziałkowego zjazdu jest rosnąca siła środowiska klubowego. Kluby dysponujące połową głosów w zgromadzeniu (50 na 118) skutecznie przeciwstawiły się kandydatom prezesa i umieściły swoich przedstawicieli na kluczowych stanowiskach. Jak zauważył Cygan, „jako środowisko klubów mogliśmy wracać smutni, oddając wszystkie insygnia władzy tzw. baronom. Stało się inaczej”.
Równocześnie do zarządu PZPN nie weszli Mateńko i Golba – dotychczasowi wiceprezesi – co można odczytywać jako wyraźny sygnał niezadowolenia ze strony delegatów. W 17-osobowym gremium zarządczym zasiądą za to m.in. Tomasz Garbowski (wiceprezes ds. piłkarstwa amatorskiego) i Marcin Animucki (wiceprezes ds. piłkarstwa profesjonalnego).
Trudna kadencja i walka o przyszłość
Zarówno komentatorzy, jak i byli działacze PZPN – w tym Michał Listkiewicz, honorowy prezes federacji – nie mają wątpliwości, że druga kadencja Kuleszy będzie trudniejsza niż pierwsza. Powodem nie są jedynie wyzwania organizacyjne czy sportowe, ale przede wszystkim nowa dynamika wewnętrzna w zarządzie.
Prezes będzie musiał współpracować z osobami, które niekoniecznie podzielają jego wizję rozwoju związku, a czasami wręcz mogą być wobec niej krytyczne. Jednocześnie obowiązująca ustawa o sporcie wyklucza możliwość ubiegania się o trzecią kadencję, co oznacza, że kadencja 2025–2029 będzie dla Kuleszy ostatnią.
Nie brakuje opinii, że poniedziałkowe głosowania były nie tylko próbą sił, ale również preludium do przyszłej walki o schedę po obecnym prezesie. Ci, którzy dziś zyskali wpływ, będą mieć czas i narzędzia, by przygotować się do przejęcia sterów w kolejnych wyborach.
Perspektywa 2029 roku
Czteroletnia kadencja, która właśnie się rozpoczęła, zapowiada się jako okres licznych napięć, ale też potencjalnych reform. Decydujące znaczenie może mieć sposób, w jaki nowy zarząd będzie współpracować ze środowiskiem klubowym oraz jak wykorzysta kapitał zaufania, który otrzymał podczas zjazdu.
Wojciech Cygan komentował: „Niech wykaże się ten zarząd, który został teraz powołany. I niech pokaże, że zasługuje na mandat zaufania, jaki teraz otrzymał. A co będzie za cztery lata, to...”
W tej pauzie zawarte jest wszystko: niepewność, ambicja i świadomość, że bitwa o polski futbol właśnie się zaczęła.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze