Miał być sentymentalny powrót do przebojów sprzed lat, ale zamiast wzruszeń pojawiło się znużenie i irytacja. Sylwestrowy występ Thomas Anders podczas koncertu transmitowanego przez Polsat wywołał dyskusję, która szybko wyszła poza temat pieniędzy i domniemanego playbacku.
Według ustaleń „Faktu” artysta miał otrzymać 100 tysięcy euro, czyli około 400 tysięcy złotych. Jednak po koncercie coraz częściej pojawiało się pytanie nie „ile zarobił?”, lecz czy widzowie nie mają go już trochę dość.
Wielu internautów zwracało uwagę, że scenariusz sylwestrowych występów wygląda niemal identycznie od lat: te same piosenki, podobna oprawa i — jak sugerują komentujący — znów wokal wspomagany nagraniem. Stąd coraz częściej powtarzające się komentarze:
„Który to już rok z rzędu playback?”
„Ile razy można oglądać to samo?”
„Legenda legendą, ale czas na coś nowego”.
Choć dla części widzów obecność gwiazdy Modern Talking to wciąż gwarancja dobrej zabawy i nostalgii, inni otwarcie przyznają, że oczekują świeżości i autentyczności.
Widocznie nie każda legenda budzi już bezwarunkowy entuzjazm, a cierpliwość widzów — nawet wobec największych gwiazd — może mieć swoje granice.
Źródło: ploteczek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze