Po tygodniach frustracji i ciszy w rubryce „wygrane” piłkarze Legii Warszawa wreszcie dali kibicom powód do uśmiechu. W ostatniej kolejce fazy zasadniczej Ligi Konferencji UEFA warszawianie pokonali u siebie Lincoln Red Imps aż 4:1. To pierwsze zwycięstwo Legii od 23 października i symboliczne zatrzymanie fatalnej serii 11 meczów bez wygranej.
Awansu co prawda już wcześniej nie dało się uratować, ale ten wieczór miał być przede wszystkim o honorze, punktach do rankingu UEFA i odzyskaniu wiary.
Legia zaczęła w eksperymentalnym składzie, z kilkoma młodymi zawodnikami. Impuls dał jednak rutyniarz – w 21. minucie Antonio Čolak wykorzystał zagranie Kacpra Urbańskiego i zdobył swojego pierwszego gola w barwach Legii. To trafienie jakby zdjęło z gospodarzy ciężar – tempo wzrosło, a pod bramką Lincolnu zaczęło się robić gorąco.
Po przerwie przyszło to, czego brakowało tygodniami: skuteczność. Bartosz Kapustka podwyższył na 2:0, Mileta Rajović dołożył trzeciego gola po precyzyjnym dośrodkowaniu, a wisienką na torcie był efektowny wolej Wahana Biczachczjana. Honorowe trafienie dla gości w końcówce tylko na moment zmąciło obraz pewnej wygranej.
Choć na boisku Legia wreszcie wygrała, trybuny długo nie wybaczały. Niespełna 10 tysięcy widzów i ostre hasła pod adresem prezesa Dariusza Mioduskiego pokazały skalę rozczarowania kibiców. Po 20 minutach fani z Żylety demonstracyjnie opuścili stadion.
Spotkanie było też prawdopodobnie pożegnaniem z ławką trenerską dla Iñaki Astiz. Jego bilans – jedno zwycięstwo, trzy remisy i sześć porażek – mówi sam za siebie. W piątek przy Łazienkowskiej ma zostać zaprezentowany nowy szkoleniowiec. Wszystko wskazuje na to, że będzie nim Marek Papszun, dotąd związany z Rakowem Częstochowa, który jeszcze niedawno prowadził swój zespół w meczu z Omonia Nikozja.
Obie drużyny żegnają się z Europą – Lincoln zakończył rywalizację na 25. miejscu, Legia na 27. Ten wieczór nie zmienił historii sezonu, ale dał coś, czego brakowało od dawna: zwycięstwo i chwilę wytchnienia. Dla Legii – może to początek nowego rozdziału.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze