Na Woli szykują się duże zmiany dla użytkowników hulajnóg elektrycznych. Burmistrz dzielnicy, Krzysztof Strzałkowski, zapowiedział pakiet regulacji, które mają uporządkować sposób poruszania się i parkowania jednośladów. Najdalej idący pomysł dotyczy parku Sowińskiego, gdzie — wzorem Łazienek Królewskich — hulajnogi miałyby zostać całkowicie zakazane.
Pierwsze spotkanie poświęcone nowym zasadom odbyło się w Zarządzie Dróg Miejskich. Wzięli w nim udział przedstawiciele wszystkich firm oferujących w Warszawie elektryczne hulajnogi. Jak relacjonuje Strzałkowski, dyskusja przebiegła konstruktywnie, a kolejna – już robocza – ma zostać zorganizowana jeszcze przed końcem roku. Celem jest wdrożenie zmian przed rozpoczęciem wiosennego sezonu.
Wola wskazała już około 80 miejsc na drogach gminnych, które mogą zostać przekształcone w oficjalne strefy parkowania hulajnóg. Samorząd zapowiada jednak, że lista może zostać rozszerzona.
Z kolei Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami wytypował około 600 stojaków na 200 podwórkach. To tam mają trafiać hulajnogi, które dziś często porzucane są przypadkowo na trawnikach czy między blokami. Na początku system obejmie te podwórka, które już uczestniczą w programie „Identyfikator dla mieszkańca”.
Najwięcej emocji budzą jednak propozycje dotyczące terenów zielonych. Wola chce podzielić parki na kategorie — od takich, w których hulajnogi będą tylko ograniczane, po te, gdzie wjazd będzie całkowicie zabroniony.
Park Sowińskiego, ze względu na zabytkowy charakter i szczególnie wrażną infrastrukturę, ma znaleźć się w tej drugiej grupie. Hulajnoga miałaby automatycznie zatrzymywać się przed wejściem do parku, a system uniemożliwiłby zakończenie przejazdu na jego terenie. Burmistrz przyznaje, że technicznie rozwiązanie nie jest idealne — ze względu na niedokładność GPS hulajnoga może wyłączyć się dopiero kilka–kilkaset metrów za daleko — ale użytkownik i tak będzie musiał odprowadzić ją poza strefę zakazu.
Inne parki, takie jak Szymańskiego, gdzie wyznaczono ścieżki rowerowe, mają pozostać dostępne dla przejazdów, lecz bez możliwości pozostawienia tam sprzętu.
Samorząd chce również zaangażować właścicieli klubów nocnych i miejsc masowych wydarzeń. To tam często gromadzą się hulajnogi pozostawiane w sposób chaotyczny, a także dochodzi do licznych aktów wandalizmu.
– Operatorzy sami przyznają, że ponoszą coraz większe koszty związane z odzyskiwaniem hulajnóg z miejsc, w których nie powinny się znaleźć – podkreśla Strzałkowski. Dodaje, że zarówno mieszkańcy, jak i firmy są zgodne: obecna sytuacja osiągnęła punkt krytyczny i potrzebne są zdecydowane działania.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze