Wielkie emocje do ostatnich minut i eksplozja euforii po ostatnim gwizdku sędziego. Tak właśnie wyglądał mecz przy Łazienkowskiej, w którym Legia Warszawa zremisowała 1:1 z duńskim Broendby IF w 3. rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji Europy i wywalczyła awans do dalszych gier.
W pierwszym kwadransie czwartkowego meczu to goście z Danii byli więcej przy piłce, ale mecz toczył się głównie w środku pola. W tym czasie tylko dwa razy groźniej zrobiło się pod bramką Legii. W 6 minucie po strzale Sebastiana Sabulonsena piąstkować musiał Kacper Tobiasz. A dziewięć minut później bramkarz ekipy z Warszawy odbił przed siebie silny strzał Yuito Suzuki, ale na szczęście nikt z drużyny Broendby nie był w stanie doskoczyć do tej piłki, by skierować ją do siatki. W 22. minucie strata gospodarzy na czterdziestym metrze i było blisko straty bramki, gdy po uderzeniu Suzuki i rykoszecie piłka przeszła nieznaczenia obok prawego słupka "klatki" Tobiasza.