Reklama

VAR rozpętał burzę! Papszun zapowiada walkę po upokorzeniu Legii

Niedzielny hit PKO BP Ekstraklasy miał być widowiskiem dwóch wielkich marek polskiej piłki. Zamiast wyrównanej walki kibice zobaczyli jednostronny spektakl – Lech Poznań bezlitośnie wykorzystał swoje momenty i rozbił Legię Warszawa aż 4:0. Wynik robi wrażenie, ale równie głośno jak o samym meczu mówi się o decyzji sędziego, która już na początku spotkania ustawiła jego przebieg.

Czerwona kartka, która zmieniła wszystko

Pierwszy punkt zapalny pojawił się już w 18. minucie. Rafał Augustyniak zatrzymał Leo Bengtssona faulem, który początkowo został ukarany żółtą kartką. Dopiero po analizie VAR arbiter zdecydował się sięgnąć po czerwony kartonik, zmuszając Legię do gry w osłabieniu przez ponad 70 minut.

W tym momencie Lech prowadził już 1:0, a przewaga jednego zawodnika szybko przełożyła się na kolejne trafienia. Jeszcze przed przerwą poznaniacy dołożyli trzy gole, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Legia nie była w stanie odpowiedzieć – ani organizacją gry, ani tempem, ani intensywnością.

Reklama

Papszun: decyzja bez podstaw

Po meczu najwięcej emocji wzbudzały jednak nie same bramki, lecz decyzja sędziego. Trener Legii, Marek Papszun, nie krył rozczarowania i zapowiedział, że klub będzie domagał się jej weryfikacji.

– Nie było żadnych podstaw, by VAR w ogóle interweniował. Liczę, że ta kartka zostanie anulowana i nie będziemy świadkami sztucznego uzasadniania tej decyzji – mówił szkoleniowiec.

Jednocześnie przyznał, że nawet grając w dziesiątkę, jego zespół nie miał prawa wyglądać tak bezradnie. W jego ocenie kluczowy fragment meczu rozegrał się między 30. a 45. minutą.

Reklama

– Zachowywaliśmy się jak nie my. Straciliśmy trzy bramki w sposób, który nie powinien mieć miejsca na tym poziomie. Graliśmy jak na zaciągniętym ręcznym, a z Lechem tak po prostu się nie da – podsumował.


Tabela mówi coraz więcej

Efekt niedzielnego starcia wykracza poza jednorazowy wynik. Lech Poznań umocnił się na pozycji lidera i po 30 kolejkach ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze, wyraźnie sygnalizując mistrzowskie aspiracje.

Zupełnie inne nastroje panują w Warszawie. Legia, zamiast walczyć o najwyższe cele, wciąż znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. 14. miejsce w tabeli oznacza jedno – końcówka sezonu upłynie jej pod znakiem walki o utrzymanie.

Reklama

Niedzielny wieczór pokazał brutalną prawdę o obecnej formie obu drużyn. Jedni są o krok od tytułu, drudzy wciąż nie mogą być pewni ligowego bytu. A między nimi – decyzja sędziego, która jeszcze długo będzie przedmiotem dyskusji.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości