Reklama

Urban szczerze: Kibice czują zmianę, ale cudów nie obiecuję

Trener reprezentacji Polski, Jan Urban, nie ukrywa zadowolenia z pierwszych miesięcy swojej pracy z kadrą. W rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że selekcja zawodników okazała się trafna, a kibice — jak sam czuje — znów wierzą w drużynę narodową. Mimo to doświadczony szkoleniowiec podkreśla, że prawdziwe wyzwania dopiero przed nim.

Za długo jestem w piłce, żeby nie wiedzieć, że wszystko, co najważniejsze, dopiero się zaczyna — mówi z charakterystycznym spokojem.


„Historia może zatoczyć koło”

W latach 80. Jan Urban był jednym z symboli złotych czasów Górnika Zabrze i reprezentacji Polski, która wystąpiła na mundialu w Meksyku. Dziś, po blisko czterech dekadach, historia zdaje się powtarzać — Górnik znów jest na czele tabeli, a Urban ponownie pracuje w kadrze, choć już w roli selekcjonera.

Nie mam wrażenia deja vu, ale rzeczywiście — może to wszystko zatoczyć koło. Meksyk, reprezentacja, turniej... Nie miałbym nic przeciwko, gdybyśmy znowu tam pojechali z kadrą — uśmiecha się Urban.

Reklama

Sympatia kibiców to nie tylko przywilej

Od chwili ogłoszenia jego nominacji na selekcjonera, Jan Urban cieszy się ogromną sympatią kibiców i mediów. Porównywany jest nawet do Franciszka Smudy, który w 2009 roku w podobny sposób „podbił serca” piłkarskiej Polski. Urban jednak tonuje nastroje.

To prawda, czułem, że środowisko piłkarskie było za mną. Ale to nie tylko miłe, to też ogromna odpowiedzialność. Bo jeśli coś pójdzie nie tak, rozczarowanie jest większe. Czuję te oczekiwania, ale też wdzięczność. Widzę, że ludzie dostrzegają zmianę, czują poprawę. To daje satysfakcję, ale też przypomina, że prawdziwe sprawdziany dopiero przed nami — tłumaczy selekcjoner.

Reklama

Normalność — słowo klucz

Eksperci często powtarzają, że wraz z Urbanem do reprezentacji wróciła „normalność”. Jak sam mówi, stawia na piłkarzy dobrze wyszkolonych technicznie, świadomych swojej roli i gotowych do współpracy. W tym podejściu nie brak hiszpańskich wpływów — w końcu przez lata grał i pracował w Pampelunie, w Osasunie.

Został we mnie ślad tamtej szkoły futbolu. Hiszpanie przywiązują ogromną wagę do techniki, ale też do zarządzania grupą. Tego nauczyłem się m.in. od Leo Beenhakkera. Obserwowałem, jak prowadzi drużynę, jak buduje atmosferę. To bardzo ważne — dobra energia w szatni potrafi przenieść się na boisko — opowiada Urban.

Reklama

Pierwsza selekcja — największe wyzwanie

Najtrudniejszym momentem jego dotychczasowej pracy był wybór zawodników na pierwsze zgrupowanie.

Było ciężko. Niektórzy dopiero zaczynali sezon, inni nie grali w klubach. Czasem musieliśmy oglądać ich w sparingach, jeździć z miejsca na miejsce, żeby zobaczyć, kto jest gotowy. Ale dziś mogę powiedzieć: ta selekcja była dobra. Kadra się nie zmienia — jeśli już, to przez kontuzje albo kartki. To znaczy, że trafiliśmy z wyborami — mówi z satysfakcją.


Stałość daje spokój

Reklama

Urban znany jest z konsekwencji. W meczach z Holandią, Finlandią i Litwą wystawił praktycznie ten sam skład. — Nie było potrzeby nic zmieniać. W kadrze nie ma czasu na eksperymenty. Jeśli coś działa, trzeba to pielęgnować. Zbyt wiele rotacji burzy rytm i pewność zawodników — wyjaśnia.

Mimo to selekcjoner nie zamyka się na nowe twarze. Przyznaje, że w razie kontuzji czy kartek ma przygotowane różne scenariusze, choć — jak mówi — „plan w głowie potrafi się zmienić z dnia na dzień”.


O Lewandowskim: wierzę, że wróci

Reklama

Tematem, który wzbudza najwięcej emocji, pozostaje stan zdrowia Roberta Lewandowskiego. Napastnik doznał urazu uda w meczu z Litwą.

Wierzę, że wróci. To nie wygląda na poważną kontuzję. Robert czuł coś w mięśniu, ale dograł spotkanie do końca. Mamy nadzieję, że to tylko drobny problem, może kwestia blizny po poprzednim urazie. W każdym razie — nic dramatycznego — uspokaja Urban.


„Obym się mylił, ale napastników nam brakuje”

Selekcjoner przyznaje jednak, że widzi problem w przyszłości.

Obym się mylił, ale wygląda na to, że po Robercie może być trudno. Mamy młodych, utalentowanych zawodników, ale na dziś brakuje klasycznych napastników gotowych do gry w reprezentacji. Mam nadzieję, że wkrótce ktoś się pokaże — może z młodzieżówki, może z ligi. W ataku mamy deficyt, i to widać gołym okiem — ocenia szczerze.

Reklama

O młodych i o pokorze

Urban z uwagą śledzi występy reprezentacji U-21, ale zaznacza, że przeskok do pierwszej kadry nie jest łatwy.

Różnica poziomu jest ogromna. Ale jeśli ktoś gra dobrze, jak Pietuszewski czy Kozłowski, na pewno go zauważymy. Nie chcę jednak brać młodych tylko „na chwilę”. Jeśli już przychodzą do kadry, to po to, by zostać na dłużej — tłumaczy.

Z dystansem podchodzi również do komplementów. — W piłce jest tak, że dziś cię chwalą, a jutro zapominają złapać, gdy spadasz. Ja to wiem i mam świadomość, że trzeba twardo stąpać po ziemi. Może to kwestia doświadczenia, a może po prostu naszej polskiej natury — dodaje z uśmiechem.

Reklama

Wspomnienie z Meksyku

Rozmowa wraca do Meksyku — miejsca, które łączy jego dawną i obecną karierę. Urban wspomina mundial z 1986 roku bez większej nostalgii.

Zawiodłem się organizacją. Murawa w Monterrey była fatalna, a na meczach po 15 tysięcy ludzi — jak na mundial, to było mało. Dopiero spotkanie z Brazylią w Guadalajarze dało namiastkę prawdziwej atmosfery mistrzostw — wspomina.

A gdy pytamy, czy chciałby wrócić tam jako selekcjoner, odpowiada z błyskiem w oku: — Czemu nie? Niech będzie Meksyk. A potem — niech przeniesiemy się do USA. To by była piękna historia.

Reklama

 

 

red./PAP

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/10/2025 05:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości