Reprezentacja Polski przegrała z Ukrainą 0:2 w meczu towarzyskim rozegranym na Tarczyński Arenie we Wrocławiu. Drużyna prowadzona przez Jana Urbana długo utrzymywała się przy piłce i sprawiała wrażenie zespołu kontrolującego wydarzenia na boisku, jednak to goście byli konkretniejsi pod bramką rywali. Jeszcze przed przerwą trafienia Romana Jaremczuka i Andrija Jarmołenki ustaliły wynik spotkania.
Wieczór we Wrocławiu miał jednak wymiar znacznie szerszy niż tylko sportowy. Był to pierwszy mecz reprezentacji po nagłej śmierci Jacka Magiery, wieloletniego współpracownika sztabu szkoleniowego. Piłkarze uczcili pamięć zmarłego asystenta specjalnymi koszulkami podczas rozgrzewki, a kibice jeszcze przed pierwszym gwizdkiem oddali mu hołd minutą gromkich braw. Na ławce rezerwowych przez całe spotkanie pozostawiono symbolicznie wolne miejsce.
Jan Urban od pierwszych minut postawił na najmocniejsze dostępne nazwiska. W wyjściowym składzie znaleźli się m.in. Robert Lewandowski, Piotr Zieliński oraz wracający po problemach zdrowotnych Marcin Bułka. Szansę otrzymali także zawodnicy walczący o stałe miejsce w kadrze, w tym Arkadiusz Pyrka, Jakub Piotrowski i Oskar Pietuszewski.
Początek należał do Polaków. Biało-czerwoni częściej utrzymywali się przy piłce, próbowali budować akcje pozycyjne i zamknąć rywali na ich połowie. Problem polegał jednak na tym, że przewaga była głównie statystyczna. W grze gospodarzy brakowało przyspieszenia, a kolejne ataki kończyły się jeszcze przed wejściem w pole karne.
Pierwsze większe emocje pojawiły się po kwadransie. Ukraińcy wprawdzie umieścili piłkę w siatce, ale arbiter dopatrzył się spalonego. Ta sytuacja na moment obudziła polski zespół. Chwilę później doskonałą okazję miał Pietuszewski, który po świetnym podaniu Jakuba Piotrowskiego znalazł się sam przed Anatolijem Trubinem. Bramkarz Ukrainy wygrał jednak ten pojedynek i utrzymał bezbramkowy remis.
Był to najlepszy fragment gry gospodarzy. Z każdą kolejną minutą tempo ponownie spadało, a przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na realne zagrożenie pod bramką przeciwnika.
Końcówka pierwszej połowy całkowicie odmieniła obraz spotkania. W 34. minucie Polacy stracili piłkę na własnej połowie, a Ukraińcy błyskawicznie wykorzystali prezent. Roman Jaremczuk otrzymał miejsce do oddania strzału i precyzyjnym uderzeniem nie dał Marcinowi Bułce żadnych szans.
Stracona bramka wyraźnie podcięła skrzydła gospodarzom. Zespół Urbana zaczął popełniać coraz więcej błędów, a inicjatywa całkowicie przeszła na stronę gości. Ukraińcy regularnie przedostawali się pod polskie pole karne, a druga bramka wydawała się jedynie kwestią czasu.
Tuż przed przerwą przewaga została udokumentowana kolejnym trafieniem. Po dośrodkowaniu z lewej strony w polu karnym najlepiej odnalazł się Andrij Jarmołenko, który wykorzystał brak krycia i podwyższył prowadzenie na 2:0. Dla Polaków był to wyjątkowo bolesny moment, bo jeszcze kilkanaście minut wcześniej mecz pozostawał całkowicie otwarty.
Po zmianie stron Jan Urban zdecydował się na prawdziwą kadrową rewolucję. Korzystając z ustaleń dotyczących większej liczby zmian w meczu towarzyskim, już w przerwie wprowadził aż pięciu nowych zawodników. Na boisku pojawili się między innymi debiutanci Mateusz Żukowski i Oskar Wójcik. W dalszej części spotkania pierwsze minuty w narodowych barwach zaliczyli również Norbert Wojtuszek oraz Kacper Potulski.
Polacy rozpoczęli drugą połowę znacznie odważniej. Najbliżej zdobycia bramki kontaktowej był Karol Świderski, który po błędzie ukraińskiej defensywy znalazł się w idealnej sytuacji kilka metrów od bramki. Instynktowna interwencja Trubina uratowała jednak gości przed utratą gola.
Później swoje szanse mieli jeszcze Żukowski oraz aktywny na skrzydle Jakub Kamiński, ale skuteczności wciąż brakowało. Ukraina również stworzyła groźną okazję po szybkim kontrataku, jednak tym razem świetnie zachował się Bułka.
Mimo prób gospodarzy wynik nie uległ zmianie. Biało-czerwoni przez większą część meczu mieli problemy z przełożeniem posiadania piłki na klarowne sytuacje bramkowe, natomiast Ukraińcy pokazali większą dojrzałość i efektywność w kluczowych momentach.
Ostatecznie reprezentacja Polski po raz drugi za kadencji Jana Urbana musiała uznać wyższość rywala. Szansa na rehabilitację nadejdzie już 3 czerwca w Warszawie, gdzie biało-czerwoni zmierzą się w kolejnym spotkaniu towarzyskim z Nigerią.





















































Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze