Prezydent Karol Nawrocki otrzymał od prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa zaproszenie do udziału w pracach nowo powołanej Rady Pokoju – poinformował w poniedziałek szef Biura Polityki Międzynarodowej (BPM) Marcin Przydacz. Jak dodał, kwestia ta będzie w najbliższym czasie przedmiotem rozmów ze stroną amerykańską, a BPM zwróciło się już do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o opinię w tej sprawie.
W ubiegłym tygodniu Donald Trump ogłosił utworzenie Rady Pokoju – ciała, które ma nadzorować funkcjonowanie nowych władz w Strefie Gazy. Jej powołanie przewidziano w amerykańskim planie pokojowym, zaakceptowanym zarówno przez Izrael, jak i palestyński Hamas.
– Mogę potwierdzić, że prezydent Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie do udziału w pracach Rady Pokoju od prezydenta Donalda Trumpa – powiedział Przydacz podczas poniedziałkowego briefingu. Podkreślił, że rozmowy z administracją USA w tej sprawie rozpoczną się w najbliższym czasie.
Szef BPM zaznaczył, że zaproszenie Polski do udziału w dyskusjach dotyczących bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie należy postrzegać jako wyraz uznania dla roli naszego kraju na arenie międzynarodowej. – Ostateczne decyzje zapadną po tym, jak strona amerykańska pozna stanowisko prezydenta RP – dodał.
Przydacz odniósł się także do doniesień, że do Rady Pokoju zapraszani są politycy, z którymi polski prezydent nie podziela poglądów. – Z całą pewnością takim politykiem jest Władimir Putin – zaznaczył. Jak dodał, różnice w ocenach i celach polityki międzynarodowej są oczywiste, jednak dyplomacja nie polega na rozmowach wyłącznie z tymi, z którymi panuje pełna zgodność.
Zaproszenie zostało przekazane prezydentowi RP za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych – poinformował rzecznik resortu Marcin Wewiór. Przydacz podkreślił, że list skierowano bezpośrednio do prezydenta jako głowy państwa i to on udzieli na niego odpowiedzi. BPM zwróciło się już do MSZ o opinię – był to jeden z pierwszych kroków podjętych w tej sprawie.
– Sprawa dotyczy bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu, a list mówi nie tylko o powołaniu nieformalnej Rady Pokoju, lecz także o potencjalnych ramach prawnych przyszłej organizacji. To jasno pokazuje, jak ważna jest ścisła współpraca rządu z Kancelarią Prezydenta – podkreślił Przydacz.
Zaznaczył również, że o zaproszeniu wiedziało wąskie grono osób: prezydent, jego najbliżsi współpracownicy, BPM oraz polska ambasada w Waszyngtonie. – Z przykrością odnotowuję, że informacje te po raz kolejny przedostają się do mediów, zanim zostaną w pełni przeanalizowane pod kątem politycznym i bezpieczeństwa – powiedział.
Rada Pokoju ma przede wszystkim nadzorować realizację planu pokojowego dla Strefy Gazy, jednak nie wyklucza się, że zajmie się również innymi konfliktami międzynarodowymi, w tym wojną na Ukrainie czy sytuacją w Wenezueli. Na jej czele stanął prezydent USA, a w składzie mają znaleźć się m.in. przedstawiciele administracji amerykańskiej oraz międzynarodowych instytucji i środowisk politycznych. Przedstawicielem Rady w Strefie Gazy ma być bułgarski dyplomata Nikołaj Mładenow.
Według agencji AFP zaproszenia do udziału w Radzie wysłano do około 60 państw. Zaproszenia potwierdzili już m.in. przywódcy Turcji, Egiptu, Węgier oraz Rosji. Francja i Niemcy zapowiedziały natomiast analizę proponowanych ram prawnych i zakresu działania Rady przed podjęciem decyzji.
AFP zwraca uwagę, że w preambule dokumentu powołującego Radę Pokoju podkreślono zawodność dotychczasowych instytucji międzynarodowych w rozwiązywaniu konfliktów. Dokument wzywa do „odwagi” w poszukiwaniu nowych rozwiązań, co interpretowane jest jako pośrednia krytyka dotychczasowej roli ONZ.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze