Teren przed Pałacem Króla Jana III w Wilanowie był jeszcze kilka dni temu jedną z najlepiej chronionych przestrzeni historycznych w Warszawie. Dziś zdjęcia rozjeżdżonych trawników i zniszczonej zieleni obiegają media społecznościowe, a wokół całonocnej imprezy techno narasta polityczna i społeczna burza. Sprawa przestała być wyłącznie dyskusją o jednym wydarzeniu muzycznym. Coraz częściej padają pytania o granice komercjalizacji zabytków, odpowiedzialność władz miasta i rolę patronatów udzielanych przez samorząd.
W centrum krytyki znalazł się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który objął honorowym patronatem cały cykl wydarzeń organizowanych przez AwakeEvents. Choć patronat ostatecznie wycofano tuż przed imprezą, dla wielu było to działanie spóźnione i wyłącznie wizerunkowe.
Weekendowa impreza odbyła się na terenie należącym do Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Według relacji uczestników i aktywistów wydarzenie trwało do późnych godzin nocnych, a po jego zakończeniu teren przed pałacem miał zostać poważnie zdewastowany. Zdjęcia publikowane w internecie pokazują zniszczone fragmenty zieleni i rozjeżdżone alejki.
Największe emocje wywołał jednak kontrast między codziennymi restrykcjami obowiązującymi odwiedzających a zgodą na organizację masowej imprezy. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze nie kryło oburzenia.
„Na co dzień w Pałacu nie wolno nawet usiąść na trawniku, na wszystko się chucha i dmucha. Ale jak masz pieniądze i znajomych, to można tu zrobić klepisko” — napisali aktywiści, wskazując również na patronat miasta i zgodę instytucji państwowych.
Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że impreza została przygotowana legalnie i przy akceptacji odpowiednich służb. Zgody miały wydać zarówno władze muzeum, jak i stołeczny ratusz. To jednak nie uspokoiło opinii publicznej.
Skala krytyki sprawiła, że sprawa bardzo szybko wyszła poza lokalny spór o jedną imprezę. Ministerstwo Kultury poinformowało o odwołaniu Pawła Jaskanisa ze stanowiska dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. W oficjalnym komunikacie wskazano na naruszenie warunków organizacyjno-finansowych muzeum oraz działania godzące w dobre imię instytucji.
Równolegle działania podjęły kolejne instytucje. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zawiadomiła policję, kontrolę przeprowadził Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, a sprawą zainteresował się także Rzecznik Praw Obywatelskich.
Dla części komentatorów to dowód, że problem nie dotyczy wyłącznie estetyki czy jednorazowych zniszczeń, ale sposobu zarządzania przestrzenią publiczną i zabytkami w stolicy.
Największe kontrowersje budzi dziś jednak fakt, że wydarzenie w Wilanowie nie miało być wyjątkiem. AwakeEvents planuje kolejne imprezy — między innymi w Łazienkach Królewskich oraz w parku Agrykola. Oba miejsca należą do najbardziej rozpoznawalnych i historycznie cennych przestrzeni Warszawy.
Według aktywistów również te wydarzenia zostały objęte honorowym patronatem prezydenta miasta. Miasto Jest Nasze pyta wprost, czy po doświadczeniach z Wilanowa władze Warszawy zdecydują się na wycofanie z projektu, czy ponownie zareagują dopiero pod presją opinii publicznej.
„Halo! Czy leci z nami pilot? Czy Trzaskowski znów będzie umywał ręce i odbierał patronat za pięć dwunasta?” — komentują działacze.
Do sprawy odniósł się także były minister kultury Piotr Gliński. Jego zdaniem odpowiedzialność za sytuację ponoszą zarówno organizatorzy, jak i instytucje publiczne, które wiedziały o planowanym cyklu wydarzeń.
Cała sprawa coraz mocniej pokazuje napięcie między modą na spektakularne miejskie eventy a ochroną historycznych przestrzeni. Pytanie brzmi już nie tylko, kto odpowiada za zniszczenia w Wilanowie, ale także czy podobny scenariusz może powtórzyć się w kolejnych zabytkowych miejscach Warszawy.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze