Jeszcze kilka dni temu festiwal Circoloco w Wilanowie miał być jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń muzycznych tej wiosny. Klimatyczna sceneria w pobliżu Pałacu w Wilanowie, światowa marka wywodząca się z Ibizy i tłum znanych twarzy – wszystko wskazywało na sukces. Dziś o imprezie mówi się jednak głównie w kontekście ekologicznego skandalu i odpowiedzialności celebrytów za promowanie takich wydarzeń.
W sieci od weekendu trwa gorąca dyskusja. Internauci publikują zdjęcia śmieci i zniszczonych terenów, a aktywiści alarmują, że organizacja masowej imprezy w sąsiedztwie rezerwatu Morysin mogła negatywnie wpłynąć na lokalną przyrodę. Szczególne emocje budzi fakt, że wydarzenie odbyło się w okresie lęgowym ptaków.
Circoloco to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek imprez techno na świecie. Polska odsłona wydarzenia miała być spektakularnym debiutem i przyciągnęła tłumy fanów muzyki elektronicznej, influencerów oraz celebrytów. Szybko okazało się jednak, że po zakończeniu zabawy atmosfera daleka jest od festiwalowej euforii.
Największe kontrowersje dotyczą lokalizacji wydarzenia. Eksperci i aktywiści zwracają uwagę, że teren w pobliżu rezerwatu Morysin jest wyjątkowo wrażliwy przyrodniczo. Według nich hałas, intensywne światła i tysiące uczestników mogły zakłócić funkcjonowanie zwierząt, szczególnie ptaków w okresie lęgowym.
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się również zdjęcia przedstawiające pozostawione odpady i zniszczoną zieleń. Dla wielu internautów był to dowód na to, że organizacja wydarzenia w takim miejscu od początku była błędem.
Do sprawy odniosła się także Karolina Korwin-Piotrowska, która nie kryła oburzenia obecnością znanych osób na festiwalu. Dziennikarka opublikowała mocny komentarz na Instagramie, sugerując hipokryzję części celebrytów angażujących się na co dzień w akcje proekologiczne i prozwierzęce.
„Ciekawe, ile zwierząt zginęło po to, żeby ileś tam osób mogło się bawić” – napisała, uderzając przede wszystkim w influencerów promujących wydarzenie w swoich mediach społecznościowych.
Jej wpis błyskawicznie obiegł internet i wywołał lawinę komentarzy. Część internautów zgodziła się z krytyką, inni podkreślali natomiast, że odpowiedzialność za organizację imprezy spoczywa przede wszystkim na organizatorach i instytucjach wydających zgody.
Wśród osób, które pojawiły się na Circoloco, była również Maffashion. Influencerka postanowiła odnieść się do zarzutów i opublikowała obszerne oświadczenie pod wpisem Karoliny Korwin-Piotrowskiej.
Podkreśliła, że wydarzenie odbywało się legalnie i posiadało wszystkie wymagane zgody. Zaznaczyła też, że nie miała żadnego wpływu na organizację festiwalu ani wybór lokalizacji.
Jednocześnie przyznała, że nie zdawała sobie sprawy ze skali potencjalnych konsekwencji dla przyrody.
– Jest mi przykro i biję się w pierś, bo nie byłam świadoma spraw związanych chociażby z ptakami. Czy poszłabym tam drugi raz? Nie – napisała.
Maffashion dodała również, że była przekonana, iż wydarzenie przygotowano z pełnym poszanowaniem miejsca i obowiązujących zasad. Jak przyznała, dopiero po czasie zrozumiała, jak wiele kontrowersji wzbudziła impreza.
Influencerka przeprosiła za to, że swoją obecnością mogła pośrednio przyczynić się do promocji wydarzenia. Podkreśliła też, że całą sytuację traktuje jako lekcję i efekt własnej ignorancji, a nie złych intencji.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze