Jeszcze niedawno najemcy w największych polskich miastach przyzwyczajali się do systematycznych podwyżek. Tymczasem początek 2026 roku przynosi wyraźną zmianę kierunku. Z najnowszych danych serwisu Otodom wynika, że czynsze w miastach wojewódzkich zaczęły delikatnie spadać — średnio o około 1 proc. miesięcznie
Nie oznacza to jednak rewolucji dla portfeli najemców, zwłaszcza w stolicy. Warszawa wciąż pozostaje poza zasięgiem wielu osób szukających mieszkania.
Średni koszt najmu w największych miastach spadł z 3,6 tys. zł w styczniu do około 3,5 tys. zł w marcu. To niewielka zmiana, ale symboliczna — pokazuje, że rynek zaczyna się stabilizować po okresie dynamicznych wzrostów.
Na tym tle Warszawa pozostaje osobną kategorią. Średni czynsz na poziomie 4,8 tys. zł miesięcznie wyraźnie odcina ją od reszty kraju. Dla porównania, w Trójmiasto, które zajmuje drugie miejsce, przeciętny koszt najmu wynosi około 3,1 tys. zł — aż o 1,7 tys. zł mniej niż w stolicy.
Ta różnica pokazuje skalę napięcia na warszawskim rynku. Wysoki popyt, ograniczona dostępność mieszkań i stale napływająca liczba nowych mieszkańców sprawiają, że nawet niewielkie spadki cen nie zmieniają ogólnego obrazu — Warszawa pozostaje najdroższym miejscem do życia pod względem najmu.
Korekta czynszów objęła niemal wszystkie największe ośrodki miejskie. Spadki odnotowano m.in. w Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice czy ponownie w Warszawie.
Jedynym dużym miastem, które oparło się temu trendowi, jest Łódź. Tam czynsze utrzymały się na stabilnym poziomie około 2,3 tys. zł miesięcznie.
Jeszcze ciekawszy obraz wyłania się poza największymi metropoliami. Kielce — mimo że pozostają najtańszym rynkiem (ok. 2,1 tys. zł) — zanotowały najwyższy wzrost cen, sięgający 2,4 proc. miesiąc do miesiąca. To wyraźny sygnał, że lokalne rynki zaczynają żyć własnym rytmem, niezależnym od trendów w największych aglomeracjach.
Na koniec marca liczba aktywnych ogłoszeń najmu wzrosła do 25,4 tys. To o 4 proc. więcej niż miesiąc wcześniej i aż o 1,8 tys. więcej niż na początku roku.
Największe wzrosty liczby ofert odnotowano w Olsztyn, Rzeszów i Bydgoszcz. Również w Warszawie rynek lekko się „rozluźnił” — liczba dostępnych mieszkań wzrosła o 5 proc.
Nie wszędzie jednak sytuacja wygląda tak samo. W Gdańsk liczba ofert spadła o 10 proc., a w Krakowie o 2 proc., co może w kolejnych miesiącach przełożyć się na ponowną presję cenową.
Jedno pozostaje niezmienne: największym zainteresowaniem wciąż cieszą się mieszkania dwupokojowe o powierzchni około 40 m². To segment, który najlepiej odpowiada na potrzeby młodych pracujących, par i studentów — czyli grupy napędzającej rynek najmu.
Choć spadki czynszów są na razie symboliczne, kierunek zmian jest wyraźny. Rynek najmu wchodzi w fazę większej równowagi, a najemcy — zwłaszcza poza Warszawą — zaczynają mieć nieco więcej do powiedzenia. W stolicy jednak wciąż obowiązują własne zasady gry.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze