Choć dla wielu osób jest nieodłącznym elementem bożonarodzeniowych dekoracji, gwiazda betlejemska wciąż pozostaje rośliną źle rozumianą. Wbrew powszechnym przekonaniom nie ma czerwonych kwiatów, a jej rzekoma silna toksyczność to jeden z najbardziej utrwalonych mitów.
Roślina znana z parapetów i sklepowych półek w naturze wygląda zupełnie inaczej. W krajach Ameryki Środkowej dorasta do kilku metrów wysokości i przyjmuje formę rozłożystego krzewu. Dopiero odpowiednie zabiegi uprawowe sprawiają, że w doniczkach pozostaje niewielka i zwarta.
Jej świąteczna kariera nie jest dziełem przypadku. Aby wejść w fazę kwitnienia, potrzebuje długich nocy i krótkiego dnia – warunków, które w naszej szerokości geograficznej pojawiają się właśnie późną jesienią. To dlatego najefektowniej prezentuje się na przełomie listopada i grudnia, idealnie wpisując się w atmosferę świąt.
To, co większość osób uważa za kwiaty, w rzeczywistości nimi nie jest. Intensywnie czerwone elementy to liście podkwiatowe, których zadaniem jest przyciąganie zapylaczy. Prawdziwe kwiaty są drobne, żółtawe i niemal niezauważalne, ukryte w centrum barwnej rozety. Bez „dekoracyjnej oprawy” nie miałyby szans zwrócić na siebie uwagi owadów.
Choć w sprzedaży spotykamy dziś odmiany białe, różowe, kremowe czy nakrapiane, wszystkie one są efektem pracy hodowców. W naturalnym środowisku roślina występuje wyłącznie w czerwonej formie, a różnorodność barw to wynik wieloletnich selekcji.
Wbrew temu, jak często się ją traktuje, nie jest rośliną jednosezonową. Przy odpowiedniej pielęgnacji może przetrwać kilka lat i ponownie się wybarwić. Wymaga jasnego stanowiska, umiarkowanej temperatury oraz regularnego podlewania – bez przesuszania i bez przelania.
Gwiazda betlejemska od wieków była wykorzystywana nie tylko jako roślina ozdobna. W tradycyjnych społecznościach Ameryki Środkowej przypisywano jej znaczenie symboliczne i lecznicze. Mleczny sok stosowano na zmiany skórne i bóle zębów, z liści pozyskiwano barwniki, a napary wykorzystywano przy infekcjach dróg oddechowych. Współczesne badania potwierdziły również działanie bakteriobójcze niektórych ekstraktów.
Jednocześnie biały sok może działać drażniąco. Po uszkodzeniu rośliny u osób wrażliwych bywa przyczyną podrażnień skóry lub błon śluzowych. Nie oznacza to jednak, że roślina jest silnie trująca. Jej przypadkowe spożycie przez ludzi czy zwierzęta domowe zwykle kończy się jedynie łagodnym dyskomfortem – pieczeniem w jamie ustnej, ślinotokiem lub przejściowymi dolegliwościami żołądkowymi.
Mit „śmiertelnie niebezpiecznej” gwiazdy betlejemskiej nie znajduje więc potwierdzenia w faktach. To raczej przykład rośliny, która przez lata obrosła legendami – znacznie groźniejszymi niż ona sama.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze